Poklepał go po ramieniu. "Mam w pałacu mnóstwo wspaniałych rzeczy. Zabierz je później ze sobą."
"Dzięki, bracie."
"Drobnostka" – odparł Tyberiusz, machnąwszy ręką. "W tym roku nie wyślę cię na żadną wojnę. Zostań w Koryncie, skup się na porządnym wyleczeniu nóg i na obdarzeniu żony dzieckiem lub dwojgiem."
Na samą myśl o posiadaniu dzieci z Orianą, po szyi Gideona rozlało się nieoczekiwane gorąco.
















