Phoebe ogarnęła panika. Rzuciła Evanderowi desperackie, błagalne spojrzenie. – Wasza Wysokość! Błagam!
Brwi Evandera zmarszczyły się z niezadowoleniem.
I tak był już u wuja w niełasce. Zwracanie przez nią na niego uwagi w tym momencie mogło jedynie pogorszyć sytuację.
Ale wtem sobie przypomniał – była z Carmine. Drgnęła w nim iskra litości. Zwliżył wargi. – Wuju, cztery godziny... czy to nie nazby
















