Powiedziawszy to, Evander minął Orianę i wkroczył do wewnętrznej komnaty.
Wewnątrz, na łóżku leżał nieruchomo Gideon.
Od dzieciństwa Evander czcił tego wuja szacunkiem, który przewyższał nawet ten, jakim darzył własnego ojca, Tyberiusza.
Dopiero teraz, gdy wuj był nieprzytomny, ośmielił się patrzeć na niego tak śmiało.
Jego wzrok przez chwilę błądził po twarzy Gideona, a po chwili nagle zauważył,
















