Oblicze Heleny stwardniało.
Evander, leżąc na łożu, na przemian tracił i odzyskiwał przytomność. Jego wargi poruszały się, mrucząc coś pod nosem.
Pochyliwszy się, by podsłuchać, Helena natychmiast zmarszczyła brwi.
Krótko potem przybył Tyberiusz. Jego głos dotarł do komnaty jeszcze przed nim: "Jak się miewa Evander? Czy już się obudził?"
Helena wstała i dygneła, a na jej wargach błąkał się płytki
















