Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 12 Życzenie śmierci
Autor: Aeliana Moreau
5 cze 2026
— Bijcie go! Zabijcie go! — krzyczał Warren z wielką zawziętością. Z trudem podnosił się na nogi, trzymając dłoń na policzku po tym, jak odleciał po ciosie Juliana. Na scenie kąciki ust Lukki uniosły się w sadystycznym uśmiechu. „Wszyscy tylko patrzą, jak Julian robi z siebie głupca! Nikt mu nie współczuje, więc na pewno go nie uratują!” W obliczu ataku kilkunastu mężczyzn Julian uśmiechnął się drwiąco i zrobił krok naprzód. Bum! Przy tym jednym jego kroku cała sala bankietowa zdawała się drżeć, jakby nastąpiło trzęsienie ziemi. W ułamku sekundy zbiry wydały z siebie jęki bólu, po czym wszyscy wylecieli w powietrze, rozbijając okoliczne stoły i krzesła. Całe miejsce zamieniło się w pobojowisko. Goście w jednej chwili oniemieli. Gdy Salvatore Greco wpatrywał się w swoich ludzi na ziemi, dreszcz przebiegł mu po plecach. W tym momencie dobrze ubrany mężczyzna w średnim wieku w kulisach sceny głęboko zmarszczył brwi. Tą osobą był nie kto inny jak patriarcha rodziny Morello, Vito Morello, ojciec Lukki. Naturalnie był tam obecny, skoro żenił się jego syn. Dlatego też widział, jak Julian odrzucił tuzin osiłków. Sam był mistrzem sztuk walki, więc widział, że umiejętności tego człowieka nie należy lekceważyć. Na scenie brwi Lukki zbiegły się, gdy zobaczył obrót spraw. — Niech to szlag! Co za bezużyteczna banda! — ryknął, zbiegając ze sceny. — Kochanie... — Sasha również pobiegła za nim. — Nie rób nic pochopnie, Lucca! Vito, który dotąd siedział z boku sceny nie wykonując ruchu, również podszedł, obawiając się, że jego syn nie dorówna Julianowi. — Co się dzieje? Co tu się dokładnie wyprawia? Do sali wpadło kilkunastu hotelowych ochroniarzy z gumowymi pałkami. W ciągu pięciu czy sześciu lat istnienia The Grand Sterling nikt nie odważył się tam sprawiać kłopotów. W końcu była to własność najbogatszej rodziny w Harrington, rodziny Sterling. Co więcej, odbywał się tam właśnie ślub dziedzica rodziny Morello. Wpływy Morellów ustępowały jedynie Sterlingom, więc każdy, kto odważył się wywołać awanturę, niemalże prosił się o śmierć. W prywatnym apartamencie na trzecim piętrze William zmarszczył brwi, słysząc odgłosy uderzeń z dołu. Menedżer hotelu przybiegł pośpiesznie, a jego czoło perliło się zimnym potem. — Co się dzieje na dole? — zapytał z irytacją William. — Ktoś robi awanturę na bankiecie weselnym rodziny Morello. Pobił kilka osób i nawet poniszczył sprzęty — wyjaśnił pośpiesznie menedżer. Gdy tylko William to usłyszał, jego twarz poczerwieniała z wściekłości. — Ktoś śmie robić awantury tutaj? Co wy wszyscy wyprawiacie? Co za nieudolność! Szybko wyślijcie tam ochronę, zanim reputacja hotelu legnie w gruzach! — Już to zrobiłem — odparł menedżer. — Dlaczego więc nie ma cię tam, by zająć się sprawą? Czekasz, aż chwycą za broń? — warknął William, strasząc mężczyznę tak bardzo, że ten rzucił się do biegu. — Tato, nie czujesz się najlepiej, więc proszę, przestań się denerwować. Pójdę na dół i sprawdzę. Po uspokojeniu go, Jolene również opuściła apartament. Obecnie zajmowała się wieloma sprawami rodziny Sterling. W końcu była jedyną córką Williama, a on sam nie cieszył się dobrym zdrowiem, więc cały ciężar spadł na jej barki. Tymczasem w sali bankietowej na drugim piętrze ponad tuzin ochroniarzy otoczyło Juliana. Menedżer nadbiegł truchtem, kłaniając się nisko przed Vito. — Bardzo przepraszam, panie Morello. Nie spodziewałem się, że ktoś będzie na tyle zuchwały, by zakłócić ślub pana syna. Zaraz go wyrzucę! Po tych słowach zwrócił się do ochroniarzy: — Na co jeszcze czekacie? Wyprowadźcie stąd tego, który robi te sceny! — Czekajcie! — odezwał się Vito, gdy ochroniarze mieli już zadziałać. — Jak możecie go po prostu wypuścić, skoro zrujnował ślub mojego syna i nastraszył moich gości? Jak rodzina Morello będzie mogła spojrzeć ludziom w oczy? Nawet jeśli dzisiaj nie zapłaci życiem, musi zostawić tu swoje ręce i nogi! — Uh... — To żądanie postawiło menedżera w trudnej sytuacji. „A co, jeśli ten człowiek zacznie żywić urazę do hotelu i wróci tu kiedyś, by znów narobić kłopotów?” Odgadując jego myśli, Vito parsknął pogardliwie: — Rodzina Morello osobiście rozwiąże tę sprawę. Możecie się już stąd wynosić! — Oczywiście, oczywiście! Już wychodzimy! Menedżer szybko pokiwał głową z entuzjazmem, słysząc, że nie musi nic robić. — Nie chcę jego kończyn, tato! Chcę jego życia! Chcę, żeby zginął, skoro śmiał zakłócić mój ślub! Gdy Lucca skończył mówić, rzucił Julianowi mordercze spojrzenie. — Zabiję cię dzisiaj, Julianie! Chcę, żebyś poznał konsekwencje narażania mi się! — Tak jak mówiłem wcześniej, nie ożeniłbyś się, gdybym przyszedł na twój ślub, ale po prostu nie chciałeś mi uwierzyć. Wierzysz mi teraz? — zapytał Julian z lekkim uśmiechem, nie odrywając od niego wzroku. Nie było w nim ani śladu strachu. — Prędzej piekło zamarznie! Lucca wymierzył w stronę Juliana bezwzględny cios pięścią. Głuchy odgłos! Trzask! Ostry dźwięk łamanych kości przeszył powietrze. Tuż po tym ramię Lukki wygięło się pod nienaturalnym kątem, jasno wskazując na to, że zostało złamane. — Aaa! — Przeszywający ból sprawił, że wył wniebogłosy. Wszyscy byli wstrząśnięci tym widokiem. Mój Boże, on naprawdę odważył się podnieść rękę na Luccę? Musi mieć dość życia!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 12 Życzenie śmierci – Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora | Czytaj powieści online na beletrystyka