Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 3 Powalony
Autor: Aeliana Moreau
5 cze 2026
— Mamo, nic ci nie jest? — zapytał z troską Julian, gdy Salvatore i reszta zbirów opuścili dom. — Ci ludzie już sobie poszli. — Dlaczego musiałeś z tamtąd wychodzić i tak go obrażać! — skarciła go. — Zbierz szybko pieniądze z podłogi. To wszystko, co udało nam się z trudem zaoszczędzić przez ten czas. Schyliwszy się, Julian zgarnął banknoty i bilon z powrotem do woreczka. — Mamo, od teraz to ja będę żywicielem rodziny, a wy z tatą będziecie mogli odpocząć. A jeśli chodzi o twoje oczy, znajdę sposób, by je wyleczyć. Zbierając wszystkie pieniądze, oddał woreczek w ręce Anny. — Cieszę się, że to mówisz — odparła Anna, po czym znów zalała się łzami. — Teraz, kiedy wróciłeś, wreszcie jestem spokojna. Gdybym tak bardzo się o ciebie nie martwiła, już dawno bym zeszła z tego świata. Oczy Juliana zaszły mgłą, gdy patrzył na wyraz twarzy swojej matki. Bum! Nie mogąc powstrzymać kłębiących się w nim emocji, uderzył pięścią w stół. Trzask! Blat natychmiast roztrzaskał się na kawałki. „Morellowie, Rossowie... Z pewnością sprawię, że wszyscy za to zapłacicie”. Od wewnątrz zaczęła wzbierać w nim płonąca wściekłość. Wyczuwając furię Juliana, Anna szybko dodała: — Julian, błagam, nie przysparzaj nam więcej kłopotów. Skoro już wróciłeś, powinieneś znaleźć uczciwą pracę. Potem wszystko jakoś się ułoży. — Mamo, nie martw się. Wiem, co muszę zrobić. A tak w ogóle, to muszę teraz wyjść. Po pocieszeniu matki, Julian zamierzał skonfrontować się z Sashą i zażądać wyjaśnień na temat tego, co naprawdę się wydarzyło. Kiedy opuszczał dom, spowijał go gniew. Właśnie przechodził przez ulicę, gdy nagle z ogromną prędkością nadjechało czerwone porsche i uderzyło w niego, wyrzucając go w powietrze. Bum! Julian z impetem runął na ziemię. Prawdopodobnie zginąłby na miejscu, gdyby nie treningi z Silviem Vesperem. — Co za wariat! Julian, który i tak kipiał ze złości, wpadł w jeszcze większą furię po tym, jak został potrącony ledwie po wyjściu z domu. Wśród wyzwisk Juliana nagle rozległ się kobiecy krzyk: — Dlaczego, k*rwa, nie patrzysz, gdzie leziesz? W następnej chwili z porsche wysiadła piękna kobieta. Miała na sobie długą, białą suknię i zabójcze szpilki. Niemniej spoglądała na Juliana ze wściekłością. Zmarszczywszy brwi, Julian uznał, że zamiast wstawać, znów położy się na ziemi. — Kto tu według ciebie jest ślepy? Oczywiście to ty we mnie wjechałaś. Dlaczego mimo tak uroczej twarzyczki, masz tak niewyparzony język? — odparował Julian. — Jak śmiesz mnie pouczać! Piorunując Juliana wzrokiem, kobieta nagle uniosła nogę, by go nadepnąć. Biorąc pod uwagę fakt, że miała na sobie szpilki, jej obcasy działałyby niczym ostre sztylety. Gdyby wbiła jeden z nich w jego ciało, z pewnością zadałaby mu ranę kłutą. — Jolene, przestań. W chwili, gdy kobieta miała zadać cios, z tylnego siedzenia samochodu wysiadł mężczyzna w średnim wieku. Otaczała go aura autorytetu, dzięki której od razu było widać, że to ktoś ważny. Jednakże jego twarz była blada, a oddech niezwykle przyspieszony. Po wydaniu krótkiego okrzyku mężczyzna oparł się o samochód, rozpaczliwie próbując zaczerpnąć tchu. — Tato, po co wysiadałeś? Na widok ojca kobieta podbiegła do niego, by go podtrzymać. — Pośpieszmy się do szpitala i nie traćmy więcej czasu — zauważył mężczyzna w średnim wieku, na co kobieta przytaknęła. Odwróciwszy się do Juliana, wyciągnęła plik banknotów i rzuciła go przed nim. — Masz tu dziesięć tysięcy. Bierz pieniądze i zmiataj stąd. Mamy pilną sprawę do załatwienia. Zamiast wziąć gotówkę, Julian podniósł się i rzucił okiem na mężczyznę w średnim wieku. Następnie skwitował: — Nie ma potrzeby jechać do szpitala. I tak jest już za późno. Skończywszy mówić, odwrócił się, by odejść. Było dla niego oczywiste, że stan mężczyzny jest na tyle poważny, iż nie dotrą tam na czas. — Stój! — Kobieta zagrodziła mu drogę i posłała złowrogie spojrzenie. — Co chcesz przez to powiedzieć? Mów jasno, bo nigdzie cię nie wypuszczę! W tym momencie mężczyzna w średnim wieku również zbliżył się do Juliana ze zmarszczonymi brwiami. — Stan twojego ojca jest tragiczny z powodu urazu lewego płuca. Za niecałe pięć minut zacznie dusić się z braku powietrza, po czym umrze przez uduszenie. Czy zdążycie do szpitala w pięć minut? — zapytał spokojnie Julian. — Blefujesz! Mój tata ma tylko grypę... — Jolene — ofuknął córkę mężczyzna, po czym zrobił kolejne dwa kroki w stronę Juliana. Ze zdumieniem malującym się na twarzy zapytał: — Młody człowieku, skąd wiesz, że moje lewe płuco doznało urazu? — I tak byście nie zrozumieli, nawet gdybym wam powiedział. Poza tym jestem teraz zajęty i nie mam czasu do stracenia na was oboje. Rzekłszy to, Julian odwrócił się i przygotował do odejścia. — Młody człowieku... — zawołał ponownie mężczyzna, zanim zaniósł się intensywnym kaszlem. Gdy tylko zdołał się opanować, natychmiast chwycił Juliana za ramię. — Młody człowieku, skoro potrafisz zdiagnozować moją chorobę, jestem pewien, że zdołasz mnie z niej wyleczyć. Mam nadzieję, że zechcesz ocalić mi życie, a ja z przyjemnością zapłacę każdą cenę. Proszę, to moja wizytówka! Mężczyzna w średnim wieku wręczył Julianowi mały kartonik. Mimo to Julian nie chciał go przyjąć, a tym samym w nic się mieszać. Jednak w chwili, gdy tylko zauważył wydrukowane na niej nazwisko, wziął ją bez wahania. — Pan jest dyrektorem generalnym Sterling Holdings, Williamem Sterlingiem? — Tak, zgadza się — potwierdził skinieniem głowy William. Nagle Julian wyciągnął rękę i precyzyjnym ruchem nakłuł palcem główne akupunkty na ciele Williama. Jego ruchy były tak błyskawiczne, że ani William, ani Jolene nie zdążyli nawet zareagować.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki