Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 11 Pomścić urazę
Autor: Aeliana Moreau
5 cze 2026
Gdy Julian wpatrywał się w kobietę, której twarz była pokryta grubą warstwą makijażu, na jego twarzy pojawił się błysk odrazy. Kobietą tą była Julianna Jakes, jego dawna koleżanka z roku. Kiedyś, jeszcze na studiach, nawet o niego zabiegała. W tamtym czasie jego ojciec miał porządną, stabilną pracę, więc nie brakowało dziewcząt próbujących go zdobyć. On jednak jej nie lubił i związał się z Sashą. Uważał, że ta druga jest o wiele lepsza od materialistycznej Julianny, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. „Ale patrząc na to teraz, obie są ulepione z tej samej gliny! Pomyliłem się!” — Dlaczego milczysz, skoro jestem twoją dawną koleżanką? Mowę ci odjęło? Na uniwersytecie byłeś całkiem imponujący, piastowałeś nawet stanowisko przewodniczącego samorządu studenckiego. Jak myślisz, co powiedzieliby dziekan i wykładowcy, gdyby dowiedzieli się, że student o nienagannym charakterze i ocenach po studiach został skazańcem? — wtrącił młody mężczyzna stojący obok Julianny. Był to Warren Faust, niegdyś współlokator Juliana z pokoju. Kiedyś byli bardzo blisko, ale on również podkochiwał się w Sashie. Gdy zobaczył, że Julian się z nią spotyka, zaczął żywić do niego urazę. Wielokrotnie próbował ich poróżnić, ale niestety bezskutecznie. Po studiach zerwali kontakty i nie odzywali się do siebie. Cóż, fakt, że oboje pojawili się tu w tym samym czasie, prawdopodobnie oznaczał, że zaprosiła ich Sasha. W przeciwnym razie nie mieliby prawa uczestniczyć w tym weselu. Julian jedynie obrzucił ich spojrzeniem, po czym spuścił głowę i zaczął spokojnie pić wodę. Nie miał nastroju, by zawracać sobie nimi głowę. Widząc, że spuszcza głowę, Julianna i Warren stawali się coraz bardziej zuchwali, błędnie zakładając, że się ich boi. — Julian, jestem pewien, że nie znalazłeś pracy, skoro dopiero co wyszedłeś z więzienia. Chcesz, żebym polecił cię do sprzątania toalet? Choć to brudna i męcząca robota, przynajmniej zarobisz na życie. Twój ojciec stracił pracę, więc nie ma co pokładać w nim nadziei. Triumfujący uśmiech wykwitł na twarzy Warrena; był w siódmym niebie, mogąc teraz deptać Juliana. „W czasach studenckich nie przegrałbym z nim, gdyby nie to, że jego ojciec miał pewną posadę!” — Nie wygaduj bzdur, Warren. Jakże przewodniczący samorządu mógłby czyścić toalety? Znajdź mu przynajmniej jakąś czystszą pracę. Może sprzątanie ulic? — skontrowała Julianna, chichocząc i zasłaniając usta dłonią. — Ha ha... — Kpiny Warrena i Julianny sprawiły, że Salvatore Greco i goście pokładali się ze śmiechu. W tym konkretnym momencie Julian powoli uniósł głowę. — Jeśli nie chcecie zginąć, radzę wam stąd natychmiast odejść! Jego wyraz twarzy był obojętny, a ton łagodny, bez śladu gniewu, jednak Warren i Julianna wzdrygnęli się na te słowa. Zwłaszcza Julianna poczuła, jak ogarnia ją chłód. Czuła się tak, jakby jej całe ciało zostało uwięzione w lodzie, i nie odważyła się nawet spojrzeć mu w oczy. Nagle wszystkie pogardliwe słowa, które przygotowała, uwięzły jej w gardle. Minęła dłuższa chwila, zanim Warren niespodziewanie wybuchnął, jakby doznał wielkiej zniewagi. Jego twarz wykrzywiła się w masce wściekłości, a on sam warknął na Juliana: — Dlaczego zgrywasz wielkiego pana, skoro jesteś tylko skazańcem? Nawet palcem nie kiwniesz, gdy twoja dziewczyna wychodzi za kogoś innego, więc po co tu tak pyskujesz? — Dokładnie! Wyładowujesz na nas swoją wściekłość, bo wiesz, że rodzina Morello jest bogata i boisz się im narazić? My też nie jesteśmy łatwym łupem! — skarciła go Julianna, gdy odzyskała rezon, wycelowując palec w Juliana. — Lepiej mnie nie prowokuj. Mówiąc to, Julian ponownie spuścił głowę. — Niech to szlag! I co z tego, że chcę cię sprowokować! Co mi zrobisz? To ślub pana Lukki... Gdy Warren naskakiwał na Juliana, podszedł bliżej i chwycił go za kołnierz, szarpiąc go w górę z krzesła. W rzeczywistości oboje uwzięli się na Juliana tylko po to, by przypodobać się Lukce, przekonani, że dzięki jego łaskom ich kariery nabiorą tempa. Unosząc Juliana coraz wyżej, Warren zamierzał właśnie wykonać ruch przeciwko niemu, gdy Julian uderzył go prosto w twarz. Plask! Odgłos uderzenia tak głośny, że przestraszył wszystkich w całej sali bankietowej, rozdarł powietrze. Warren poleciał do tyłu i z impetem uderzył w stół. Trzask! Stół rozpadł się na tysiąc kawałków, a talerze i szklanki spadły na ziemię, tłukąc się w drobny mak. Wszyscy goście skierowali wzrok w tamtą stronę, przestając zwracać uwagę na Luccę i Sashę na scenie. Nawet sami Lucca i Sasha nie mogli powstrzymać się od spojrzenia w stronę zamieszania. — Niech to szlag! Naprawdę prosisz się o śmierć! Widząc, że Julian przeszedł do rękoczynów, Salvatore Greco poczuł ekscytację. — Brać go i zabić! — ryknął. W końcu mógł się zemścić z uzasadnionego powodu. Wiedząc, że Julian potrafi walczyć, nie ruszył osobiście, lecz rozkazał to tuzinowi swoich podwładnych. — Chłopcze, robienie scen na ślubie pana Lukki to wyrok śmierci! Kilkanaście zbirów z pałkami w dłoniach rzuciło się na Juliana. Widząc to, goście mimowolnie kręcili głowami, uznając, że Julian nie ma żadnych szans na przeżycie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 11 Pomścić urazę – Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora | Czytaj powieści online na beletrystyka