W jednej chwili wszyscy osłupieli. W końcu nikt w Harrington nie odważył się sprzeciwić rozkazom Thomasa. Jednak tego dnia z pozoru zwyczajny Julian nie okazywał mu najmniejszego szacunku.
Wyraz twarzy Thomasa stał się lodowaty, a z jego oczu biła żądza mordu.
Z boku Lucca był bliski wybuchu śmiechem, triumfując w duchu: „Zabij go! Wykończ go!”
„Panie Valenti, p-proszę szybko przeprosić pana Leone
















