Zaciskając zęby, Zane skinął głową. — Spotkałem już kiedyś pana Leone — odpowiedział wymijająco. W końcu to, że go kiedyś widział, niekoniecznie oznaczało, że go zna.
— Początkowo wystarczyłoby, gdybyś błagał o wybaczenie na kolanach. Nie spodziewałem się jednak, że będziesz kłamał, wycierając sobie gębę imieniem pana Leone. Z tego powodu nikt z was stąd dzisiaj nie wyjdzie.
Głos Roberta Basso był
















