Gdy Julian schodził ze wzgórza, drogę zagrodziła mu grupa czterech lub pięciu mężczyzn.
„Julian, w końcu jesteś! Czekałem na ciebie od dłuższego czasu”.
Warren uśmiechnął się szyderczo do Juliana.
Za nim stała grupa groźnie wyglądających mężczyzn z pałkami w dłoniach.
„Dlaczego na mnie czekasz?” – Julian rzucił Warrenowi lodowate spojrzenie. „Jeśli szukacie bójki, nie macie ze mną szans. Wczoraj s
















