William natychmiast rzucił się do przodu, posyłając Julianowi znaki, by jak najszybciej sobie poszedł. Zastąpił drogę Walterowi i skłamał: — Panie Graves, to kelner hotelowy, musiał pomylić drogę i trafić tutaj przez przypadek.
W tym samym momencie Jolene również dogoniła Juliana. Zaczęła go odciągać, mrucząc pod nosem: — Jak bardzo byłeś nieuważny, że nawet nie patrzyłeś, dokąd idziesz i wylądowa
















