Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 5 Towary używane
Autor: Aeliana Moreau
4 cze 2026
Kiedy Julian dotarł do wejścia, orszak pana młodego zablokował wyjazd. Młody mężczyzna ubrany w garnitur i skórzane buty wysiadł z pięknie udekorowanego samochodu, trzymając bukiet kwiatów. Tym mężczyzną był Lucca. W chwili, gdy zobaczył Juliana, na moment zamarł. Kiedy odzyskał rezon, wybuchnął głośnym śmiechem. – Zapomniałem, że dzisiaj jest dzień, w którym wychodzisz z więzienia. Co za wspaniały zbieg okoliczności. Chciałbyś wziąć udział w moim ślubie z Sashą? Lucca posłał Julianowi kpiące spojrzenie podszyte złośliwością. Julian jedynie zmierzył Luccę lodowatym wzrokiem. Następnie odsunął się, by odejść, gdyż nie chciał marnować czasu na rozmowę z kimś takim. – Nie odchodź! – Niespodziewanie Lucca zastąpił Julianowi drogę. – Czy to dlatego, że nie stać cię na prezent? Nie martw się, nie musisz nam nic kupować. Zamiast tego możesz dostać resztki z bankietu. Przyjęcie weselne odbędzie się w The Grand Sterling. Jeśli nie przyjdziesz, obawiam się, że nigdy nie będziesz miał okazji tam zjeść. Posyłając Julianowi pogardliwy uśmiech, Lucca nawet poklepał Juliana po policzku. Ten jednak siłą odtrącił jego rękę. – Idioto, co jest takiego wspaniałego w żenieniu się z towarem z drugiej ręki? Po prostu zjadasz moje resztki – zakpił Julian. W rzeczywistości Julian nigdy wcześniej nie dotknął Sashy. Nawet jej ręki. Powiedział to po prostu po to, by dopiec Lukce, a także zemścić się na Sashy. W następnej chwili Lucca spojrzał w stronę Sashy. Powiedziała mu, że nigdy wcześniej nie trzymała Juliana za rękę, ale teraz nie był tego taki pewien. Sasha zdenerwowała się, widząc minę Lukki. Odwracając się do Juliana, zagrzmiała: – Julianie, co za kłamstwa wygadujesz? Jak śmiesz oskarżać mnie o bycie resztką? Nigdy nie pozwoliłabym komuś takiemu jak ty trzymać mnie za rękę! Nawet Mina wpadła w panikę. – Julianie, przestań, przemawia przez ciebie czysta zawiść – skarciła go. – Moja córka nigdy nie pozwoliłaby, żeby ktoś taki jak ty jej dotknął! Następnie odwróciła się do Lukki i wyjaśniła: – Lucca, nie słuchaj go. Oczywiście mówi to tylko po to, żeby zrobić ci na złość. – Biorąc pod uwagę, jak trudno było jej znaleźć bogatego zięcia, nie zamierzała pozwolić, by słowa Juliana pokrzyżowały jej plan. – Pani Rossi, proszę się nie martwić. Nie uwierzę mu. Oczywiście Lucca nie był głupcem, którego łatwo byłoby nabrać. – To, czy chcesz w to wierzyć, czy nie, zależy od ciebie. Ignorując Luccę, Julian ominął go i skierował się do wyjścia. – Czekaj! – krzyknął Lucca. – Lepiej trzymaj język za zębami. Jeśli dowiem się, że rozpowiadasz plotki o mojej żonie, sprawię, że tego pożałujesz! Lucca martwił się, że Julian może zbrukać reputację rodziny Morello. – Haha, moje usta należą do mnie i mogę mówić, co chcę. Co zamierzasz z tym zrobić? Patrząc chłodno na Luccę, Julian dodał: – Właściwie to ty powinieneś uważać. W przeciwnym razie nawet nie będziesz wiedział, co cię trafiło w dniu, w którym stracisz życie. Kiedy jego oczy spotkały się z przeszywającym spojrzeniem Juliana, Lucca nagle coś poczuł i dreszcz przeszedł mu po plecach. Zdając sobie sprawę, że w następnej chwili został upokorzony, wybałuszył oczy i zagroził: – Zapraszam do próby, jeśli nie boisz się śmierci. Kiedy nadejdzie czas, będziesz mnie błagał na kolanach! Lucca był pełen wściekłości. Gdyby nie fakt, że brał ślub, dałby Julianowi nauczkę. – Nie dowiemy się, póki to się nie stanie. Poczekamy, zobaczymy. Julian posłał Lukce pogardliwe spojrzenie. – Lucca, już czas. Po prostu zignorujmy tego spłukanego gnojka. Mina spojrzała na Juliana z wyższością. Trzymając kwiaty w dłoni, Lucca i jego świta ruszyli w stronę domu. Obserwując oddalającą się sylwetkę Lukki, Julian pstryknięciem palca posłał w jego ciało promień światła. Lucca wyraźnie wzdrygnął się na ułamek sekundy. Nie myślał jednak o tym zbyt wiele i szedł dalej. – Zobaczymy, czy będziesz przede mną klękał i błagał. Z uśmieszkiem na twarzy Julian odwrócił się i odjechał do The Grand Sterling. Tymczasem przed wejściem do The Grand Sterling William osobiście czekał na Juliana, co wywołało u wszystkich obecnych spekulacje na temat tego, co się dzieje. – Czy to nie pan Sterling? To niespodzianka widzieć go czekającego na kogoś przed wejściem. Zastanawiam się, kim jest ta osoba, że pan Sterling musi na nią czekać. – Słyszałem, że najstarszy syn rodziny Morello bierze ślub i wesele odbywa się tutaj. Może czeka na nich? – Możliwe. W końcu rodzina Morello to też wybitny ród. Dlatego powinien okazać im trochę szacunku. Gdy tłum stopniowo wlewał się do The Grand Sterling, William nerwowo chodził tam i z powrotem przed wejściem, co chwilę spoglądając na zegarek. – Tato, myślę, że ten facet nas okłamał. Całe to gadanie o twoim uszkodzonym lewym płucu i zagrożeniu życia to bzdury. Masz po prostu zapalenie płuc po grypie, więc przestań na niego czekać i pozwól, że zabiorę cię do szpitala – przekonywała Williama Jolene. William przybył pół godziny temu, ale nie widział Juliana. Jolene uważała, że Julian po prostu opowiada głupoty, ponieważ William nigdy wcześniej nie wspominał o urazie lewego płuca. Co więcej, taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy. – Jolene, są rzeczy, o których nie wiesz. Lekarze w szpitalu nie mają możliwości dostrzeżenia urazu mojego lewego płuca. Ta moja ukryta dolegliwość towarzyszy mi od ponad dwudziestu lat. Jedynym powodem, dla którego nikomu o tym nie mówiłem, było to, że nie chciałem, abyś się martwiła. William westchnął ponuro. Oszołomiona tym wyznaniem, Jolene nerwowo chwyciła ojca za rękę. – Tato, c-co się dzieje? Proszę, nie strasz mnie... Proszę... Już zadzwoniłam do doktora Westcotta, zaraz tu będzie. Jolene ogarnęła panika. Odkąd pamiętała, nigdy nie widziała swojej matki. Przez cały ten czas William wychowywał ją sam i byli dla siebie wszystkim. Dlatego gdyby cokolwiek stało się Williamowi, nie wiedziała, jak mogłaby dalej żyć sama. – To długa historia. Opowiem ci, kiedy będziemy mieli czas. Gdy to powiedział, William ponownie sprawdził zegarek, po czym wyjrzał daleko przed siebie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 Towary używane – Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora | Czytaj powieści online na beletrystyka