Prychnąwszy, Julian wymierzył cios dłonią. Mimo że nie zaatakował pierwszy, zdołał uderzyć właściciela stoiska jako pierwszy. W wyniku uderzenia właściciel obrócił się kilka razy wokół własnej osi, zanim się zatrzymał.
Cios sprawił, że jego i tak już nalana twarz spuchła jeszcze bardziej, przez co upodobnił się do świni jeszcze mocniej.
— Brać go i zabić! — ryknął właściciel stoiska.
Na te słowa g
















