Zane rzucił Julianowi spojrzenie znad ramienia Marii, a w jego oczach mignął cień pogardy. Następnie ujął Marię za rękę i zaczął iść energicznie naprzód.
Julian mógł jedynie podążać za nimi, podczas gdy Zane i Maria szeptali między sobą.
– Jeśli nie chcesz, żeby tu pracował, po prostu obleję go później na rozmowie. I tak to ja ją dzisiaj przeprowadzam – mruknął Zane.
– Tylko nie rób tego zbyt ewid
















