Julian odpowiedział z uśmiechem: – Panie Santino, proszę się nie martwić. Nie zrobię nic głupiego.
Frank, śmiejąc się pod nosem, poklepał Juliana po ramieniu. – Doceniam twoją chęć pomocy.
Po opuszczeniu domu Franka, Gabriel wypuścił z siebie ciche westchnienie. – Julian, pan Santino to dobry człowiek. Jeśli uda ci się jutro dostać tę pracę, musisz ciężko pracować, żeby inni nie mogli na ciebie pa
















