Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 7 Dawanie z siebie wszystkiego
Autor: Aeliana Moreau
4 cze 2026
– Co za bzdury wygadujesz? Nie jesteś tu potrzebny. Wynoś się! – warknęła Jolene, martwiąc się, że Julian zakłóci leczenie. – Dobrze. Sama prosiłaś, żebym wyszedł. Będę czekał na korytarzu. Za mniej niż pięć minut będziesz tu błagać, żebym wrócił. W chwili, gdy skończył mówić, Julian otworzył drzwi i wyszedł. Gdy odszedł, nikt się nim nie przejmował. Tymczasem Jonathan ostrożnie kontynuował zabieg akupunktury u Williama. Wkrótce był całkowicie zalany potem. Po wkłuciu ostatniej igły William stopniowo odzyskał przytomność i otworzył oczy. – Tato! Mój tata się obudził, doktorze Westcott. Obudził się. To wspaniale! – wykrzyknęła radośnie Jolene, a w jej oczach stanęły łzy. Jeszcze przed chwilą martwiła się, że on już nigdy tego nie zrobi. Kiedy Jonathan zobaczył, że William się obudził, on również odetchnął z ulgą. W końcu przystępując do działania, prawie nie wierzył w sukces. Niestety, w momencie gdy Jolene i Jonathan odetchnęli z ulgą, William zaczął gwałtownie drżeć. Wyglądało na to, że cierpi z powodu potwornego bólu, a jego twarz zaczęła fioletowieć. – Tato! Tato! – krzyczała Jolene, zwracając się w panice do Jonathana. – Doktorze Westcott, dlaczego tak się dzieje? W tym momencie nawet Jonathan czuł się tak zrozpaczony, że po prostu oniemiał. – Ja... ja też nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Jak mogło do tego dojść? – Kogo ty pytasz? To ty jesteś tu lekarzem! – ryknęła Jolene na lekarza w desperacji. W tym samym czasie drżenie Williama zaczęło słabnąć, aż w końcu przestał się ruszać. Nawet jego oddech był niewyczuwalny. Obserwując zmianę u Williama, Jonathan poczuł, jak narasta w nim panika. Gdyby cokolwiek stało się Williamowi, musiałby ponieść tego konsekwencje. – Tato, nie strasz mnie... Nie strasz mnie... Jolene zaczęła płakać. – Panno Sterling, zabierzmy pana Sterlinga do szpitala. Skończyły mi się pomysły! – zasugerował lękliwie Jonathan. Chciał go tam wysłać, aby móc zrzucić z siebie odpowiedzialność. Jeśli William umrze w szpitalu, nie będzie to jego wina. – Masz mnie za głupią? Biorąc pod uwagę stan mojego taty, nie ma mowy, żeby dotarł do szpitala! Lepiej go ratuj! Jeśli nie, nie myśl, że ujdzie ci to płazem! – wybuchnęła Jolene, tracąc panowanie nad sobą. Sterlingowie byli najbogatszą rodziną w Harrington. Zniszczenie skromnego lekarza zajęłoby im nie więcej niż pstryknięcie palcami. Jonathan był przerażony jej groźbą. Niemniej jednak nie miał żadnych pomysłów. Nagle pomyślał o Julianie i szybko zasugerował: – Panno Sterling, ten facet, który właśnie wyszedł. Może on ma jakieś rozwiązanie. Myślę, że prawdopodobnie coś o tym wie. Słowa Jonathana przypomniały Jolene o Julianie. Mimo to nie umknęło jej uwadze, że Jonathan wcześniej na niego patrzył z góry, a teraz go chwalił. Ewidentnie Jonathan planował pozwolić Julianowi przejąć winę. Gdy tylko Julian wkroczy, by leczyć Williama, nawet jeśli ten umrze, Jonathan będzie mógł uwolnić się od wszelkiej odpowiedzialności. Po chwili wahania Jolene puściła Williama, który osunął się na krzesło, i wybiegła z pokoju. W tej samej chwili Julian siedział na korytarzu, spodziewając się, że Jolene przyjdzie go szukać. Kiedy kobieta zobaczyła, że Julian wciąż tam jest, podbiegła do niego. Właśnie gdy chciała przemówić, nagle zdała sobie sprawę, że nie wie, jak się do niego zwrócić. – P-proszę ratować mojego ojca, błagam cię – prosiła Jolene z zakłopotaną miną. Kiedy Julian powoli podniósł na nią wzrok, Jolene odwróciła oczy, nie śmiąc nawiązać kontaktu wzrokowego. Nie tak dawno go beształa, a teraz przyszło jej go błagać. – Czy wierzysz, że mogę uratować twojego ojca i że nie jestem oszustem? – zapytał Julian. Jolene milczała, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Nie ufała mu jeszcze w pełni, ale nie miała innego wyboru. Patrząc na jej reakcję, Julian po prostu zachichotał. Postanowił nie utrudniać jej życia, wstał i wrócił do pokoju. Kiedy Jolene weszła za Julianem z powrotem, zobaczyła Jonathana chodzącego tam i z powrotem z głową zalaną potem. W chwili, gdy Jonathan zobaczył Juliana, poczuł się, jakby zobaczył swojego wybawiciela. Niezależnie od tego, czy Julian zdoła ocucić Williama, mógł zrzucić na niego winę, gdy tylko ten przejmie pacjenta. Kłaniając się nisko, Jonathan błagał: – Przepraszam za to, co było przed chwilą, młody człowieku. Proszę, ratuj pana Sterlinga! Biorąc pod uwagę, że potencjalnie mógł stracić wszystko, Jonathan uznał, że bycie uprzejmym w niczym mu nie zaszkodzi. Po rzuceniu okiem na Williama Julian westchnął. – Wygląda na to, że będę musiał dać z siebie wszystko. Zwracając się do Jonathana, Julian zapytał: – Czy masz jeszcze jakieś srebrne igły? – Tak, w torbie medycznej. Jonathan szybko podał Julianowi zestaw srebrnych igieł. – To nie wystarczy! – Julian pokręcił głową. – Nie wystarczy? – Jonathan był oszołomiony. – W zestawie jest trzydzieści igieł. Jak to może nie wystarczyć? W akupunkturze każdy, kto potrafił wkłuć więcej niż dziesięć igieł, był uważany za imponującego. Nawet prezes Harrington Medical Guild, Giovanni Jacobi, który był znany jako cudotwórca, potrafił wkłuć jedynie około dwudziestu igieł. W rezultacie trzydzieści igieł było aż nadto. – Po prostu nie wystarczy. Potrzebuję więcej! – odpowiedział Julian. – O ile więcej? – zapytał ostrożnie Jonathan. – Osiemdziesiąt jeden! Jonathan oniemiał z wrażenia. Nagle jego oczy wypełniły się przerażeniem. Jednak zamiast cokolwiek powiedzieć, przekazał wszystkie swoje srebrne igły. Po ich otrzymaniu Julian położył ciało Williama płasko na ziemi. Poruszając się oburęcznie, błyskawicznie wkłuwał igły w ciało Williama. W tym momencie na czoło Juliana wystąpił zimny pot. Wyglądał, jakby wkładał w to ogromny wysiłek, do tego stopnia, że jego ubrania były całkowicie przemoczone. Kiedy ostatnia igła została wkłuta w Williama, Julian wypuścił długi oddech. Jakby był całkowicie wyczerpany, usiadł ciężko na ziemi. Przez cały ten czas Jolene patrzyła nerwowo. Nie wiedziała zbyt wiele o akupunkturze i czuła chęć, by zapytać o wyjaśnienie. Jednak bała się, że przeszkodzi Julianowi. Jeśli chodzi o Jonathana, ten gapił się z osłupieniem od samego początku. Usta otworzył tak szeroko, że można by w nie włożyć jajko. Krótko potem szok Jonathana zmienił się w euforię. Z głośnym hukiem padł na kolana przed Julianem. Jego nagły ruch przestraszył zarówno Juliana, jak i Jolene.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Dawanie z siebie wszystkiego – Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora | Czytaj powieści online na beletrystyka