Zaskoczony, że Zane się przyznał, Robert Basso zmierzył go wzrokiem od stóp do głów. — Dzieciaku, masz jaja, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność. Dlatego nie będę ci robił trudności. Przeproś pana Quinna na kolanach, a puszczę w niepamięć to, co się dzisiaj stało.
Oczywiście Zane nie zamierzał tego zrobić. — Na pewno nie padnę na kolana. To on zaczął pierwszy.
Wyraz twarzy Roberta Basso pociemni
















