Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Powrót Smoczego Władcy: Powstanie Ostatniego Kultywatora

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 13 Posuwasz się za daleko
Autor: Aeliana Moreau
4 cze 2026
— Lucca! — Vito szybko postąpił naprzód, by podtrzymać syna. Po obejrzeniu ramienia stwierdził, że jest złamane i zagoi się dopiero za kilka miesięcy. — Jak śmiesz ranić mojego syna, ty bękarcie? Zabiję cię! Z powodu wesela początkowo zamierzał jedynie dać Julianowi nauczkę. Jednak w tej chwili w jego głowie pozostała tylko jedna myśl — zabić go. W przeciwnym razie zostałby całkowicie upokorzony przed zgromadzonymi tu licznymi kupcami z Harrington. Wyciągając telefon, wezwał wszystkich ochroniarzy z domu, samych mistrzów sztuk walki, na których wynajęcie wydał fortunę. Dlatego byli oni znacznie bardziej wprawni niż Salvatore Greco i jego zbiry, którzy byli jedynie rzezimieszkami kręcącymi się wokół Lukki, by mu się przypodobać. Mimo że widział, jak Vito wykonuje telefon, by zebrać swoich ludzi, Julian ani trochę nie panikował. Zamiast tego usiadł z powrotem i sięgnął po szklankę wody, popijając ją powoli. To jeszcze bardziej rozwścieczyło Vito, gdyż Julian wyraźnie nie okazywał rodzinie Morello żadnego szacunku. — Zabij go, tato! Chcę, żeby nie żył! — ryknął Lucca z twarzą wykrzywioną bólem. — Nie martw się, Lucca. Jeszcze dzisiaj wrzucę go do rzeki na pożarcie rybom! — zaklął Vito, patrząc na syna z udręką. Wiedząc, że Julian jest całkiem sprawny, nie działał natychmiast, lecz czekał na przybycie swoich ochroniarzy. Właśnie wtedy drzwi sali bankietowej otworzyły się gwałtownie i weszła Jolene, by sprawdzić, kto dokładnie wywołuje to zamieszanie. — Co się stało, panie Morello? — zapytała Jolene, podchodząc do Vito. — Ten dzieciak śmiał zrobić scenę na ślubie mojego syna i nawet go zranić. W związku z tym w twoim hotelu dojdzie dziś do krwawej łaźni — odpowiedział Vito, wskazując na Juliana, który pił wodę przy stole. Gdy Jolene skierowała tam wzrok, całkowicie oniemiała. Nawet w najśmielszych snach nie przypuszczała, że tym awanturnikiem będzie Julian i że jeszcze nie wyszedł. — Panie Valenti? Jak to możliwe, że to pan? — zapytała Jolene z niedowierzaniem wypisanym na twarzy. — Jest pani zdziwiona, panno Sterling? — Julian posłał jej uśmiech. — Znasz go, Jolene? Vito zmarszczył brwi. — Panie Morello, to prawdopodobnie jakieś nieporozumienie. Pan Valenti jest tutaj, by leczyć mojego ojca. To wszystko musi być pomyłką! — wyjaśniła Jolene. — Leczyć twojego ojca? — zdziwienie Vito pogłębiło się jeszcze bardziej. — Kim pani jest? I co za bzdury pani opowiada? Ten facet nie ma żadnych umiejętności medycznych! Dopiero dzisiaj wyszedł z więzienia! Mówię pani, że on się na tym zupełnie nie zna! Znam go od wielu lat i nigdy nie widziałam, żeby kogoś leczył. Nie dajcie się mu oszukać! — wrzasnęła Sasha w stronę Jolene. Wyraz twarzy Jolene w ułamku sekundy stał się lodowaty. Widząc jednak suknię ślubną na Sashie, wiedziała, że kobieta jest nową synową rodziny Morello, więc zdusiła gniew i stwierdziła: — Sama potrafię ocenić, co jest prawdą. To, że pani tego nigdy nie widziała, nie oznacza, że on nie posiada umiejętności lekarskich! — Co za stek bzdur! Jak mogłabym nie znać jego możliwości? Byliśmy na tym samym roku przez cztery lata studiów i spotykaliśmy się przez wiele lat. Nawet gdy byłam chora, musiałam iść do szpitala. Pewnego razu, gdy mocno padało, to on niósł mnie tam na plecach! Gdyby miał umiejętności medyczne, czy musiałabym iść do szpitala? Sasha miała na twarzy wyraz pogardy. W jej oczach Julian nie był wart ani grosza. Słysząc to, Jolene spojrzała na Juliana. Zdawała się rozumieć, dlaczego robi zamieszanie na tym weselu. — Nie mieszaj się w to, Jolene. Sprowadzę eksperta z zagranicy, by leczył twojego ojca. Ale dzisiaj ten chłopak musi zginąć! — oświadczył Vito tonem nieznoszącym sprzeciwu. Był starszy od Jolene, więc naturalnie nie musiał być wobec niej przesadnie uprzejmy. — Nie, nie możecie skrzywdzić pana Valentiego! W mgnieniu oka Jolene stanęła przed Julianem, osłaniając go. „Wciąż liczę na to, że uratuje tatę, więc nie mogę po prostu patrzeć, jak go atakują!” Wyraz twarzy Vito stał się lodowaty. — Chcesz mnie do tego zmusić, Jolene? Morderczy zamiar błysnął w jego oczach. Zaledwie te słowa padły, do sali wpadły dziesiątki ochroniarzy rodziny Morello, roztaczając wokół siebie przytłaczającą aurę. Gdy Vito zobaczył, że przybyli, jego spojrzenie stało się jeszcze zimniejsze. — Panie Morello, bez względu na wszystko, nie pozwolę panu skrzywdzić pana Valentiego! Zaraz po tym, jak Jolene skończyła mówić, do środka wbiegło ponad tuzin hotelowych ochroniarzy i osłoniło ją. Atmosfera w sali bankietowej natychmiast stała się napięta, a wielu gości wycofało się na bezpieczną odległość w obawie, że zostaną wciągnięci w ogień walki, gdy tylko dojdzie do starcia. — Dziewczyno, mógłbym cię zabić w każdej chwili, gdyby nie wzgląd na twojego ojca! Odsuń się w tym momencie! Myślisz, że możesz mnie powstrzymać tymi marnymi ochroniarzami? Wściekły Vito przestał okazywać Jolene jakiekolwiek uprzejmości. Po jego słowach dziesiątki ochroniarzy rodziny Morello uwolniły swoją groźną aurę. Sam ten widok tak przeraził kilkunastu hotelowych strażników, że pobledli jak ściana. Jolene również stała się o ton bledsza, ale pozostała na miejscu przed Julianem z determinacją w oczach. — Morello, nie uważasz, że posuwasz się za daleko, strasząc dziecko, skoro sam jesteś już w podeszłym wieku? W tym samym momencie drzwi sali bankietowej otworzyły się ponownie i wszedł William z wyrazem niezadowolenia na twarzy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki