Zamknąłem drzwi tuż przed jej osłupiałą, załamaną twarzą.
To było dobre uczucie.
Wróciłem do biurka.
Minutę później drzwi znów się otworzyły. Nie mogłem uwierzyć w nieustępliwość Jessiki i już miałem zmyć jej głowę, kiedy zobaczyłem, że to Tegan, mój Beta. Podszedł i wręczył mi dużą, kremową kopertę.
– Zaproszenie od Srebrnego Księżyca – powiedział z grymasem. – Oficjalnie mianują swojego nowego A
















