Pismo odręczne było nieczytelne, a przynajmniej… prawie nieczytelne. Zmrużyłam oczy i uniosłam kartkę do światła. Wyglądało to na stary akt małżeństwa? Ale kaligrafia była zbita i wyblakła. Odłożyłam to na bok.
Kolejnym dokumentem był rachunek z restauracji serwującej jedzenie na wynos. Odłożyłam go na stos „nieważne”. Wtedy zauważyłam na samym dole zapisaną długopisem notatkę, która zakreślał
















