Perspektywa Ryana
Tylna weranda znajdowała się w opłakanym stanie. Połamane deski i balustrady szpeciły to, co niegdyś było eleganckim, okalającym dom tarasem. Zdecydowanie miała za sobą ciężkie czasy.
Ja również.
Mój podbródek pokrywała szczecina i chyba już od kilku dni nosiłem tę samą flanelową koszulę.
Nie miało to znaczenia.
Naprawdę musiałem zająć się kilkoma sprawami. Leżał tam
















