Punkt widzenia Gideona
Ciągnąłem za sobą Avery przez tylny korytarz prosto na świeże powietrze. Podążała za mną ulegle, a część mnie cieszyła się, że tak chętnie pozwoliła mi poprowadzić się w miejsce, gdzie mogliśmy porozmawiać.
Obróciłem ją twarzą do siebie, a zachodzące słońce uwieńczyło ją z tyłu złotą aureolą. Kiedy mówiła, w jej oczach czaił się cień smutku.
– Byliśmy z Ryanem razem przed Pe
















