Nie miałam gotowej odpowiedzi, więc po prostu dałam jej znak, by znów poszła za mną do ogrodu. Wręczyłam jej motykę i zaprowadziłam tam, gdzie znajdowały się chore rośliny.
– Te krzaczki są chore, więc musimy je wyrwać i spalić – poinstruowałam ją, podając jej parę rękawic, podczas gdy sama założyłam swoje. Madelyn skinęła głową i zabrała się do pracy.
Złożyłyśmy rośliny na taczce i wrzuciły
















