Punkt widzenia Avery
Ze zdezorientowaniem wpatrywałam się w pustą polanę, a potem z powrotem w kartkę w mojej dłoni. Może pomyliłam kierunki?
Byłam całkiem pewna, że to polana, na której kazałam matce się ze mną spotkać, ale nie było tu nikogo więcej.
Podeszłam do powalonego pnia i usiadłam na nim. Coś zaszeleściło, więc wstałam z powrotem.
Na pniu leżał liścik. Kawałek białego papieru, nieco pogn
















