Ku mojemu rozczarowaniu, nic mi się nie śniło.
Zboczyłam z drogi do piwnicy, by zgarnąć swoje dokumenty, a potem zatargałam wszystkie teczki do biura Gideona.
Nie było go, ale to dobrze. Miałabym trudności ze skupieniem się, gdyby tam był.
Zajęło mi to kilka kolejnych godzin, ale udało mi się poskładać moją podartą listę na tyle dobrze, że mogłam odszukać tych kilka brakujących fragmentów.
















