Kiedy gorączka gwałtownie spadła, na moim czole pojawił się pot. Gdzieś głęboko w mojej duszy mój wilk wydawał z siebie ciche, warkotliwe mruczenie z aprobaty.
Amplituda magii wirującej wokół nas nagle wzrosła. Magia płynąca w mojej krwi śpiewała krystalicznym brzmieniem, ale dało się w niej słyszeć też inne nuty. Czułem niski, dudniący rezonans magii mojego wilka oraz miękką, słodką harmonię mocy
















