Po jego twarzy spływały łzy, a malowało się na niej takie nieszczęście, że aż westchnęłam z przejęcia.
– Co się stało? – zapytałam gorączkowo. – Zasadzka?
– Zdrada – odparł Ian łamiącym się głosem. Moje serce pękło na pół.
– Czy to byli wyrzutkowie? – zająknęłam się. Przytrzymałam mu drzwi do korytarza i wprowadziłam go do saloniku.
– Nie, to był znacznie bardziej zabójczy wróg. – Ian do
















