Punkt widzenia Gideona
– C-co? Od twojego brata? Lekarza watahy? – Avery przekrzywiła głowę, zdezorientowana. Łagodność... czegokolwiek, co robiła w świetle księżyca, opadała, gdy otulała się szczelniej szlafrokiem.
– Tak. Od mojego brata. Hudsona. Nie spotykaj się z nim.
– W porządku, ale dlaczego? – Zgodziła się tak łatwo, że coś w moim wnętrzu się rozluźniło. Naprawdę wydawała się zdezorientowa
















