Z perspektywy Avery
Przyszłam do ogrodu z kawą w dłoni, jeszcze przed wschodem słońca.
Spałam niespokojnie. Mój umysł nie potrafił przestać myśleć o tym, co by się stało, gdybym nie była w stanie pomóc Gideonowi i jego wilkowi.
Gdyby wpadł w szał, istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostałabym jego pierwszą ofiarą.
Pamiętałam, jak oczy Gideona zalśniły, i tę mimowolną przemianę,
















