Jego spojrzenie było poważne. – Dojdziemy, skarbie. Dojdziemy. Nie ma pośpiechu i nie chcę, żebyś kiedykolwiek czuła presję, by dać mi coś, czego nie możesz. Będę czekał, bo efekt końcowy jest tego wart. Ty jesteś tego warta.
Jej pierś wezbrała, ściśnięta emocjami. Sprawiał, że brzmiało to tak łatwo, i przypuszczała, że tak właśnie było. Czas. Mieli go tyle, ile potrzebowali. Wyraził się bardzo ja
















