Instynktownie zacieśnił wokół niej ramiona, oferując jej ciche wsparcie.
– Nienawidzę tego – powiedziała łamiącym się głosem. To zdanie wypowiadała wielokrotnie, gdy chodziło o jej słabości, jak je nazywała.
Przesunął dłonią w górę i w dół jej ramienia, od barku aż do nadgarstka, po czym splótł ich palce, ściskając je mocno, by poczuła wsparcie, jakie jej ofiarowywał.
– Nienawidzę go – wyszeptała.
















