Sophia uśmiechnęła się, czując, jak część ciężaru spada jej z serca.
Mam zapas. Po prostu przyjeżdżajcie!
Wpisała odpowiedź i nacisnęła „Wyślij”.
Jestem w drodze. Dwadzieścia minut, zależnie od korków.
Chwyciła kluczyki, dopiła resztkę kawy i ruszyła do drzwi.
Była przerażona. Nie zamierzała się w tej kwestii okłamywać. Na samą myśl o wylaniu całej swojej rozpaczy przed kimkolwiek ściskało ją w żo
















