Otarł się kroczem o jej brzuch, żeby poczuła, jak bardzo jest twardy. Wsunęła dłonie między ich ciała, ujmując jego męskość przez dżins, i zaczęła go delikatnie pieścić.
Wydobył z siebie gardłowy jęk, dźwięk samca w desperackiej potrzebie. Dziś wieczorem, choćby się waliło i paliło, zamierzała przypuścić szturm. Jeśli dopnie swego, niedługo żadne z nich nie będzie już czuło tego bolesnego napięcia
















