Po prostu pragnął... jej.
– W porządku – powiedziała w końcu chrapliwym głosem, który sprawił, że stwardniał jeszcze bardziej. Ponieważ w jej głosie brzmiała kapitulacja. Nie do końca uległość, ale coś bliskiego, co rozpaliło jego krew, sprawiło, że zaczęła śpiewać w jego żyłach, bo ten jeden raz wygrał.
– Spotkamy się w restauracji o siódmej – rzekła.
Uniosła wzrok, patrząc na niego wyzywająco, j
















