– Cholera, tak – mruknął.
Wyciągnął z portfela kilka banknotów i rzucił je na stół obok ich talerzy. Następnie wstał, wyciągając do niej rękę. Przyjęła ją, pozwalając mu podciągnąć się do niego, i oboje pospieszyli do jego samochodu.
Droga do domu przebiegła w ciszy, ale znajdowała ukojenie w gęstym napięciu między nimi. Ich potrzeba była ewidentna. Żadne z nich nie próbowało jej ukrywać ani udawa
















