W poniedziałkowy poranek, jadąc do pracy z Jamesem, Sophia czuła się, jakby była w siódmym niebie. Optymizm, do tej pory obce jej pojęcie, wypełniał jej myśli.
Co prawda nie była w stanie kochać się z nim bez przywiązywania go do łóżka. Jeszcze. Ale kochali się! To był dla niej ogromny krok.
Była… szczęśliwa. Kiedy ostatnio mogła tak powiedzieć i naprawdę mieć to na myśli? Jej dawna wersja szczęśc
















