Karla była piękna, inteligentna. Miała uśmiech, który mógłby rozświetlić cały kwartał ulic. I była całkowicie uległa, powierzając swoje dobro w ręce męża. Byłby głupcem, ryzykując to wszystko dla jakiejś dupy na boku.
– Dobra, jesteśmy na miejscu – powiedziała Karla. – Jesteś pewna, że tego chcesz, Sandro? Nie jest za późno, żeby zmienić zdanie. Możemy cię zabrać z powrotem w tej chwili. Tylko pow
















