– W takim razie zgaduję, że musimy znaleźć sposób, by ze sobą współistnieć, ze wszystkimi naszymi wadami – powiedziała zadziornie.
– Możesz być tego pewna – warknął.
Ziewnęła szeroko, a jej oczy wyglądały na senne i zadowolone.
Wciągnął ją w ramiona, tuląc jej głowę do swojego ramienia.
– Śpij już, kochanie. Rano pójdę do pracy później, żebyśmy mogli zjeść razem śniadanie.
– To brzmi cudownie – wy
















