Perspektywa Luki
– Proszę nie panikować. To zakończy się sukcesem – powiedział lekarz, wstając i zarzucając biały kitel z powrotem na ramiona, po czym znów wyciągnął do mnie rękę.
– Nie panikuję – odparłem z grymasem, rzucając wrogie spojrzenie na jego wyciągniętą dłoń, dopóki jej nie opuścił.
– Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, by zakończyło się to sukcesem – powiedziałem do niego. Skinął głową
















