logo

beletrystyka

Zaręczona z szefem mafii

Zaręczona z szefem mafii

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 3
Autor: Aeliana Thorne
16 sty 2026
Punkt widzenia Sofii Następnego ranka gosposia przyniosła mi śniadanie, co kazało mi przypuszczać, że ojciec nie był już na mnie tak zły, jak poprzedniego wieczoru. Powiedziałam jej, że nie jestem głodna, a ona zabrała tacę ze śniadaniem z powrotem na dół, pozostawiając mnie znów samą. Nie byłam głodna, bo zjadłam trochę przekąsek, które Angelo zostawił mi wczoraj w nocy; reszta leżała teraz w mojej szafie, gdyż nie czułam ani cienia głodu. Z frustracją zamknęłam książkę, którą bezskutecznie próbowałam czytać, i usiadłam na łóżku, wpatrując się w stojak ze złotymi i srebrnymi medalami, które zdobyłam w liceum, stojący na drugim końcu pokoju. Ojciec uważał, że medale nie są tak ważne jak puchary, co oznaczało, że medale, które zdobywałam dorastając, zostawały w moim pokoju, podczas gdy puchary trafiały do jego gabinetu. Pozwoliłam myślom błądzić bez celu, jak chciały to robić od momentu, gdy obudziłam się z trzydziestominutowej drzemki, którą udało mi się złapać po rozmowie z bratem trwającej od dziesiątej wieczorem do drugiej w nocy, a potem po leżeniu bezsennie i rozmyślaniu o tym, jak bardzo mam przechlapane, od drugiej do szóstej rano. Dźwięk otwieranych drzwi sprawił, że podskoczyłam i rzuciłam przerażone spojrzenie w stronę wejścia. Znajoma sylwetka matki wypełniła framugę, a ja natychmiast zeszłam z łóżka. – Dzień dobry, matko – wymamrotałam cicho i najgrzeczniej jak potrafiłam, po czym wsunęłam się z powrotem na łóżko. – Dobrze spałaś, Sofio? – zapytała, a ja prawie przewróciłam oczami z irytacji. – Tak – odpowiedziałam, zastanawiając się, co sprawiło, że poświęciła kilka minut ze swojego cennego czasu, by pofatygować się aż do mojego pokoju. – Gosposia doniosła, że odmówiłaś jedzenia dziś rano – ciągnęła, wciąż stojąc w progu jak obca osoba, którą w istocie była w moim życiu. – Nie byłam głodna. – Twój ojciec nie będzie zadowolony, gdy o tym usłyszy – kontynuowała, a ja milczałam, wpatrując się w swoje palce leżące bezruchu na udach. – Przyszłam poinformować cię o pewnych ważnych planach dotyczących twojego ślubu. Moja głowa uniosła się gwałtownie w chwili, gdy te słowa opuściły jej usta. – Za kilka godzin pojedziesz do salonu projektanta, by wybrać suknię, buty i kwiaty. Twoja ciotka Gianna pojedzie z tobą – ciągnęła, a ja przełknęłam ślinę, czując, jak serce znów opada mi do żołądka. Na co ja w ogóle liczyłam? Że poinformuje mnie, iż do ślubu nie dojdzie? – Tak, matko – potwierdziłam, wdzięczna, że ona ze mną nie jedzie; może przynajmniej uda mi się wybrać suknię według własnego uznania. ****** – Co to znaczy, że nie mogę wybrać tej sukni? – zapytałam kobiet pracujących w salonie projektanta. Zakochałam się w tej sukience w chwili, gdy ją zobaczyłam. Była niewielka i przypominała zwykłą, białą sukienkę; miała krótkie rękawy i kwiatowe nadruki na całym rozkloszowanym dole. Wyglądała prosto i dawała nadzieję, że pozwoli mi przynajmniej wtopić się w tłum druhen i dekoracji. Chciałam, by podczas ślubu zwracano na mnie jak najmniej uwagi, i ta sukienka miała w tym bardzo pomóc... dopóki właścicielki salonu nie zabiły tej myśli natychmiast swoimi następnymi słowami. – Bardzo mi przykro, panno Giuliani, ale otrzymałyśmy wytyczne co do konkretnego stylu, z którego może pani wybierać. Jeśli pozwoli pani, zaprowadzę do nich – powiedziała gładko kobieta, która powitała moją ciotkę i mnie w salonie, z lekkim grymasem ust i listą moich ślubnych potrzeb zaciśniętą w prawej dłoni. – Dlaczego nie mogę wybrać tego, co chcę? To mój ślub, nie wasz – kłóciłam się, patrząc spode łba na kobiety, których postawa zdradzała niemal znudzenie sceną, którą urządzałam. – Otrzymałyśmy ścisłe rozkazy od pani matki, panno Giuliani, i nic nie możemy na to poradzić – odpowiedziała gładko rzeczniczka obu kobiet, a ja zerknęłam na najmłodszą siostrę ojca, która milczała przez cały ten wybuch. – Dlaczego nie mogę wybrać tego, co chcę, ciociu Gianno? Powiedz im, że chcę tę. – Twoja matka chce, żebyś wybrała coś innego, Sofio. Tamte są o wiele lepsze od tej, którą tu wybrałaś – odparła ciotka Gianna, a ja wypuściłam zrezygnowane westchnienie, czując, jak moje nadzieje na suknię z własnego wyboru rozpływają się w powietrzu. Poszłam za kobietami w głąb salonu, aż dotarłyśmy do dużego pomieszczenia mieszczącego wielkie, błyszczące suknie z tysiącami warstw i diamentów. – Jeśli wybierze pani którąkolwiek, panno Giuliani, przejdziemy do zdejmowania miary tak szybko, jak się da – oznajmiła kobieta, machając ręką wokół całego pokoju. Bezcelowe było szukanie małej sukienki, skoro wszystko tutaj było tego samego rozmiaru i w niemal tym samym stylu. – Wezmę którąkolwiek, jaka wam się podoba – odpowiedziałam, czując się znów emocjonalnie wyżęta. W tym momencie chciałam mieć to już po prostu z głowy. – Doskonale. – Kobieta skinęła głową i z pomocą dwóch innych pracownic udało im się ściągnąć jedną z ogromnych sukien z manekina. Trzydzieści minut później byłam w sukni, stojąc w przymierzalni z lustrem sięgającym od podłogi do sufitu na jednej ze ścian. Suknia opinała moją talię, ale zsuwała się nieco z klatki piersiowej, ponieważ miseczki były nieco większe niż mój biust; poza tym, w oczach wszystkich była idealna. Była bez rękawów i przezroczysta w okolicy talii. Drobne, błyszczące kamienie tworzyły misterny wzór na przezroczystej części sukni, podczas gdy rozkloszowany dół ozdobiono większymi kamieniami. W sumie była to naprawdę piękna suknia, stworzona, by wszyscy odwracali głowy, suknia mająca skraść pełną uwagę pana młodego, suknia stworzona do dramatycznego wejścia, suknia zrobiona dla blasku reflektorów – wszystkiego, czego od samego początku starałam się uniknąć. Wypuściłam ciche westchnienie, oceniając swój wygląd w lustrze. Nie mogłam zaprzeczyć, że wyglądałam w niej dobrze. Nienawidzę swojego życia. ****** Dni mijały jak przez mgłę, sprawiając, że bałam się dnia ślubu coraz bardziej w miarę, jak się zbliżał. Prawie nie widywałam ojca przez cały tydzień, z wyjątkiem jednej kolacji, podczas której ledwo zamieniliśmy kilka słów. Większość nocy spędzałam na rozmowach z młodszym bratem, starając się jak najlepiej cenić każdą chwilę spędzoną z nim. Towarzyszył mi, gdy robiono mi włosy i paznokcie, podczas gdy ochroniarze kręcili się wokół jak zwykle; byłam już przyzwyczajona do robienia niemal wszystkiego z ich oddechem na karku. Dzień przed ślubem matka towarzyszyła mi przy woskowaniu całego ciała po szybkim śniadaniu. Nie odzywałyśmy się do siebie, dopóki w pewnym momencie nie zapytała, czy jestem głodna, a że nie byłam, na tym się skończyło. Tego wieczoru siedziałam przy oknie, szukając na laptopie porad dla dziewicy uprawiającej seks po raz pierwszy; ja i matka nigdy nie rozmawiałyśmy o sprawach osobistych, a jedyny raz, gdy ten temat został poruszony, to w szkole na lekcjach i to by było na tyle. Pojawiły się różne opcje, z których wszystkie krążyły wokół tego, by dziewczyna na początek czuła się wyjątkowo komfortowo przy mężczyźnie – coś, czym zdecydowanie nie byłam przy Luce... Do licha, nie zostałam mu nawet oficjalnie przedstawiona. Nie miałam pojęcia, jak wygląda z bliska, z wyjątkiem kilku razy, gdy widziałam go podczas jakichś spotkań. Inną opcją był lubrykant dla tak potrzebnego nawilżenia, opcja, która, jak wiedziałam, nie wchodziła w grę. Z rezygnacją zamknęłam laptopa i oparłam głowę o zimną ścianę; przez moją głowę przetaczało się tyle emocji. Zamrugałam raz, po czym mocno zacisnęłam powieki. Wylałam mnóstwo łez, odkąd powiedziano mi, że wychodzę za Lukę, do tego stopnia, że w moich oczach zabrakło już dodatkowych łez. Jutro o tej porze będę siedzieć obok mojego męża, podczas gdy wszyscy wokół będą pić i jeść, a godzinę później wyruszymy do jego domu, gdzie on zamierza... Wypuściłam kolejne westchnienie i zmusiłam oczy do otwarcia, odmawiając dokończenia tej myśli. Służba spakowała już moje ubrania; nie miałam pojęcia, co zostało spakowane, a co nie. Matka to nadzorowała, więc byłam pewna, że znajdzie się tam wszystko, czego będę potrzebować. Ojciec powiedział, że nie mogę zabrać żadnej z moich książek, bo najwyraźniej żona nie powinna tracić czasu na czytanie głupich książek. Podniosłam się z podłogi i skierowałam do przylegającej łazienki. Stanęłam przed lustrem i wpatrywałam się w swoje odbicie. Włosy miałam upięte wysoko na głowie, by mocno trzymały tiarę i welon. Zabiegi pielęgnacyjne, którym zostałam dziś poddana, sprawiły, że moja twarz promieniała, ale oczy wyglądały na puste i zapadnięte. Umyłam zęby i wróciłam do pokoju, wślizgując się pod kołdrę i przytulając do piersi moją ulubioną książkę, którą czytałam niezliczoną ilość razy, wiedząc, że po dzisiejszej nocy już jej nie zobaczę. Jutro miał być długi dzień, a makijażystka i projektanci mieli zjawić się o siódmej. Z tą myślą zapadłam w sen bez marzeń, z łzami czepiającymi się moich podkręconych rzęs.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki