Perspektywa Luki
– Gdzie są, kurwa, twoi szefowie? – zapytałem cichym głosem, a on natychmiast wskazał w kierunku domu, koncentrując wzrok na czymkolwiek, byle nie na moich oczach.
Oczywiście, że wydał swojego szefa w mgnieniu oka, żałosna banda ludzi.
Pamiętałem go od momentu, gdy mój wzrok spoczął na jego twarzy chwilę temu. To był ten koleś, który wyszedł z głównego domu, by mi powiedzieć, że n
















