logo

beletrystyka

Zaręczona z szefem mafii

Zaręczona z szefem mafii

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 10
Autor: Aeliana Thorne
14 sty 2026
Punkt widzenia Sofii Powoli przesuwałam grzebieniem po moich długich, ciemnych włosach. Miały kolor głębokiej czerni i wyraźnie odznaczały się na tle mojej skóry. Były też nierozsądnie długie, ale nie narzekałam. Nie byłam też nimi zachwycona, bo czesanie ich było bardzo stresujące. Poza tym kochałam moje włosy i nie zamieniłabym ich na nic innego. Odziedziczyłam włosy po matce mojej matki, kobiecie, którą miałam okazję spotkać tylko raz, gdy miałam pięć lat, zanim zmarła. Była naprawdę piękną kobietą, która straciła wszystkie włosy z powodu raka, co sprawiło, że w czasie naszego spotkania była łysa. Żywo pamiętam, jak karmiła Angela z butelki, opowiadając mi różne historie ze swojego dzieciństwa. Ten konkretny dzień był dla mnie wyjątkowy, ponieważ był to pierwszy raz, gdy spotkałam kogoś z moich dziadków, i ostatni – do dzisiaj. Reszta moich dziadków również już nie żyła. Rozczesałam pozostałą, nietkniętą część włosów najszybciej jak to możliwe, po czym ostrożnie zaplotłam je w długi warkocz i zawiązałam końcówkę małą wstążką. Gdy skończyłam, szybko przebrałam się w bieliznę nocną, którą chwyciłam na oślep. Składała się z koszuli nocnej do kolan i szlafroka o długości do kolan; był to nowy, bardziej seksowny komplet w porównaniu do tego, który miałam w domu, i skrzywiłam się, patrząc na siebie w lustrze i zauważając, jak dekolt opada tak nisko, że połowa moich piersi wyglądała na zewnątrz. Materiał był tak jedwabisty i przypominał mgiełkę, że niemal całkowicie przylegał do mojego ciała. Część od połowy ud w dół była całkowicie przezroczysta, a ja wypuściłam westchnienie, próbując zgadnąć, kto wybrał dla mnie taki rodzaj bielizny nocnej – moja matka czy ciotka Gianna. Po ostatnim długim spojrzeniu na nią odwróciłam się i skierowałam do szafki w łazience, gdzie przechowywano moją bieliznę nocną, by sprawdzić, czy znajdę inny, bardziej przyzwoity rodzaj. Na szczęście znalazłam taką, która była podobna do tych, jakie miałam w domu, luźną i niezwykle przyzwoitą; reszta to były same uwodzicielskie rodzaje koszul nocnych. Szybko przebrałam się ze zbyt wyzywającej koszuli, którą miałam na sobie, i założyłam tę, w której czułabym się najbardziej komfortowo, mimo że byłam absolutnie pewna, że dzisiejszej nocy nie będę spała spokojnie, o ile w ogóle uda mi się zasnąć. Weszłam do pokoju, gdy skończyłam w łazience, i usiadłam po swojej stronie łóżka. Światła w pokoju były ustawione na „niski poziom” i uwielbiałam to, jak ledowe oświetlenie wokół ściany nad wezgłowiem łóżka emitowało piękną, spokojną żółtą poświatę. Sypialnia, moja nowa sypialnia, którą oficjalnie zaczęłam dzielić z Luką, począwszy od wczorajszej nocy. Pokój był niezwykle szeroki, a łóżko również bardzo duże; ściany pokoju były pomalowane na ciemnoniebiesko, sufit był bardzo wysoki, a kilka wewnętrznych grzejników znajdowało się na suficie. Pokój przylegający do tej sypialni, który również był dla Luki i dla mnie, był przestronny i służył jako garderoba. Znajdowały się tam wszystkie moje ubrania, poukładane i oddzielone od siebie, umieszczone już w różnych miejscach, dzięki gospodyni. Wzięłam mój nowy telefon i bawiłam się nim przez kilka minut, przewijając wbudowane aplikacje i dosłownie próbując się czymś zająć, by powstrzymać się od myślenia o tym, jak potoczy się dzisiejszy wieczór. Nie skontaktowałam się jeszcze z bratem; nie miałam pojęcia, czy Luca zaakceptuje moją komunikację z rodzeństwem, czy będzie temu całkowicie przeciwny. Postanowiłam poczekać na wyjaśnienie od Luki, by uniknąć zrobienia czegoś, co go wkurzy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ostrożnie położyłam telefon na szafce nocnej po mojej stronie i położyłam się na swojej części łóżka, gdy zmęczenie zaczęło wkradać się w moje kości. Zmusiłam się do wrzucenia do żołądka niewielkiej ilości spaghetti bez zwymiotowania go z powrotem, a teraz, gdy czas powoli mijał, wnętrze mojego żołądka zaciskało się mocno, sprawiając, że czułam się wyjątkowo nieswojo i miałam mdłości. Gdy przypomniałam sobie, jak zimno, niezręcznie i niekomfortowo czułam się zeszłej nocy bez wtulenia się w kołdrę, szybko wsunęłam nogi pod grubą i ciepłą pierzynę i podciągnęłam ją pod brodę, czując się, jakbym nagle została otulona w kokon kojącego ciepła. Całe moje ciało wciąż było obolałe i skurczone od stresu, przez który przechodziłam od momentu, gdy poinformowano mnie, że wychodzę za Lukę, tydzień i jeden dzień temu. Nie chciałam niczego bardziej niż zasnąć i uspokoić szybko bijące serce, ale myśl o Luce wracającym do domu w każdej chwili i decydującym się wziąć mnie, czy tego chciałam, czy nie, sprawiała, że leżałam szeroko rozbudzona, podczas gdy mój umysł zaczynał wymyślać różne scenariusze, w których bierze mnie wbrew mojej woli, każdy gorszy od poprzedniego. Zmuszałam się do czuwania w miarę upływu czasu, ale gdy godziny zlewały się w godziny, przegrałam walkę z obolałymi mięśniami i w końcu zostałam wciągnięta w głęboki sen, wbrew własnej woli. ****** Powoli otworzyłam oczy i cicho jęknęłam pod nosem, gdy w głowie zaczęło mi dzwonić; moje poranne migreny zaczynały wracać. Dzięki nadmiernemu stresowi, przez który przechodziłam od ponad tygodnia. Powoli usiadłam na łóżku i zmrużyłam oczy, ziewając sennie przez kilka sekund; dosłownie dopiero się obudziłam, ale z jakiegoś dziwnego powodu czułam się zmęczona jak nigdy. Dzięki komu? Tak, zgadliście, stresowi. Rzuciłam powolne spojrzenie na bok łóżka i zgodnie z oczekiwaniami był pusty. Luca zdecydowanie wrócił do domu zeszłej nocy, było to wystarczająco oczywiste po sposobie ułożenia kołdry po jego stronie w porównaniu do tego, jak wyglądała zeszłej nocy, po tym jak się pod nią wślizgnęłam. Więc nic się nie stało, znowu. A zeszła noc była drugą nocą mojego małżeństwa. Czy byłam szczęśliwa? Czy odczułam ulgę? Tak, absolutnie. Ale… Zamrugałam i w roztargnieniu przygryzłam dolną wargę, gdy moje myśli zaczęły błądzić. Nie, żadnych „ale”, czułam ulgę, że nic mi nie zrobił. To było po prostu naprawdę zaskakujące i niespodziewane. Byłam pewna, że nikt mi nie uwierzy, jeśli powiem, jak mój mąż, szef mafii, wciąż nie wziął tego, co do niego należało. Luca, znany z bycia całkowicie bezwzględnym i brutalnym, nie zrobił nic więcej poza muśnięciem moich ust przed ogromnym tłumem, gdy ogłoszono nas mężem i żoną, i to było wszystko. Nie narzekałam jednak, byłam po prostu zdenerwowana i wciąż niezwykle spięta, bo mówimy o Luce, a on jest… nim. Jest Lucą. Powoli zwlekłam się z łóżka i byłam super zadowolona, że w pokoju nie było wielkiego okna. Byłoby to naprawdę irytujące i męczące, ponieważ wspomniane okno z pewnością zostałoby rano szeroko otwarte, wpuszczając bezpośrednie światło słoneczne na nowo obudzoną osobę. Jeśli to nie jest natychmiastowa śmierć, to nie wiem, co nią jest. Nie mogłam zmusić się do obudzenia i zobaczenia jako pierwszej rzeczy ostrych promieni słonecznych; w połączeniu z moimi zakontraktowanymi porannymi migrenami, byłam skazana na przedwczesną śmierć w ten sposób. Udałam się do łazienki i wykonałam swoją normalną rutynę, ubierając się w zestaw małych szortów i koszulki na ramiączkach, ponieważ zdecydowanie zamierzałam spędzić cały dzień w domu. Wyszłam z pokoju, a lekkie pulsowanie w głowie przypomniało mi, by zapytać Sarę, gdzie znajdę apteczkę. Miła kobieta pokazała mi wczoraj, gdzie ona jest, podczas oprowadzania po domu, ale zapomniałam, gdzie się znajdowała. – Dzień dobry, Sarah – przywitałam gosposię, gdy tylko weszłam do kuchni, a Sarah odpowiedziała mi niemal natychmiast z małym uśmiechem grającym w kącikach ust: – Dzień dobry, Sofio. – Gdzie jest Matilda? – zapytałam, roztargniona rozglądając się po szerokiej kuchni. – Och, nie będzie dostępna przez godzinę, poszła coś załatwić. Czy chciałabyś, żebym szybko przygotowała ci coś do jedzenia? – zapytała Sarah natychmiast, a ja potrząsnęłam głową. – Nie, w porządku. Zapytałam o jej miejsce pobytu tylko dlatego, że jej tu nie widziałam. Zjem śniadanie, jak wróci. – Jesteś pewna? – próbowała dopytywać, ale natychmiast oddaliłam jej obawy. – Tak, jestem. Chociaż chciałabym sama zrobić sobie kawę. I czy mogłabym prosić o paczkę Advilu lub jakichkolwiek innych leków przeciwbólowych? Sarah kiwnęła głową i udzieliła pojedynczej odpowiedzi, po czym wyszła z kuchni, Bóg wie gdzie, po apteczkę. Podeszłam do ekspresu do kawy, wdzięczna, że w maszynie była już filiżanka świeżo zaparzonej kawy. Przygotowałam ją dokładnie tak, jak lubiłam, robiąc ją bardzo kremową, z dużą ilością mleka i cukru. Sarah w końcu wróciła do kuchni, gdy wskoczyłam na siedzenie przy blacie, powoli sącząc napój. – Proszę bardzo. – Sarah podała mi lek, z małym uśmiechem błąkającym się w kącikach ust, a ja zamrugałam na nią zdezorientowana, odbierając lek i kładąc go na blacie obok parującej filiżanki kawy. – Radziłabym wziąć ten lek po południu, a także przed pójściem spać wieczorem, żeby ból z, wiesz, szybko zniknął. – Co? – mruknęłam cicho, czując, jak policzki pieką mnie ze wstydu; fakt, że stylowo nawiązywała do mojej nocy poślubnej i jakiegokolwiek bólu, przez który rzekomo wciąż przechodziłam, nie umknął mojej uwadze. Wszyscy są tutaj tak wścibscy, ugh. – Nieważne, Sofio – odpowiedziała, zanim praktycznie zniknęła w jednych z przyległych drzwi w kuchni. Wypiłam kawę do połowy, zanim z niej zrezygnowałam i popiłam leki wodą. Gdy skończyłam, udałam się do salonu i zapadłam w jedną z kanap, a moje oczy po raz kolejny ogarnęły całą egzotykę tego miejsca. Telewizor tutaj był naprawdę duży, długość i szerokość znacznie większa niż to, co nazwałabym zwykłym telewizorem. Chyba na tym polegało teraz moje życie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 10 – Zaręczona z szefem mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka