Perspektywa Luki
– Złaźcie z tarasu i ruszcie tutaj dupy w tej chwili, jesteście w niezłym gównie – zacząłem ponownie. Ivan jęknął głośno, wahając się, podczas gdy jego kuzyn natychmiast zrobił, co mu kazano, schodząc z tarasu w mgnieniu oka i idąc w moją stronę tak szybko, jak mógł, niczym na rozkaz. Drżał, stojąc przede mną, oddzielony kilkoma dużymi krokami.
– Chcesz, żebym po ciebie przyszedł,
















