Punkt widzenia Sofii
Luca poprosił mnie, bym spała, co mój nadmiernie analizujący umysł rozbił na wiele znaczeń, mimo że miało to tylko jedno faktyczne znaczenie. Miałam nadzieję, że nie uzna mnie za atrakcyjną, dzięki czemu nie będzie musiał brać mnie wbrew mojej woli, bo nie było mowy, bym kiedykolwiek wyraziła zgodę na…
Czy słowo „zgoda” w ogóle istniało w słowniku mężczyzn z mafii?
Nie było mowy, by mój umysł mógł się zrelaksować na tyle, bym zasnęła; ten fakt był krystalicznie czysty w mojej głowie. Wypuściłam powoli powietrze, nie chcąc wydawać niepotrzebnych dźwięków, skoro miałam spać jak posłuszna żona, o co zostałam poproszona.
Światła nagle zgasły, a ja wciągnęłam gwałtownie, słyszalnie powietrze, po czym w następnej sekundzie rozszerzyłam oczy i przycisnęłam dłoń do ust. Uczucie uginającego się łóżka sprawiło, że serce zaczęło mi bić jeszcze mocniej i szybciej w piersi; przesunęłam się w stronę krawędzi łóżka, aż znalazłam się na samym jego skraju – jeszcze odrobina, a znalazłabym się na podłodze.
Wpatrywałam się w ciemność i czekałam, i czekałam.
Nic się nie działo, w pokoju nie było słychać żadnego dźwięku i gdybym nie poczuła uginającego się materaca obok mnie i odgłosu głowy wciskanej w poduszkę, mogłabym przekonać samą siebie, że jestem w pokoju sama. Ale tak nie było, Luca z całą pewnością leżał po drugiej stronie łóżka, a to, czy już spał, czy leżał nie śpiąc i planując na mnie skoczyć, pozostawało dla mnie zagadką.
Czas mijał, a ja wciąż nie spałam. Klimatyzacja zaczęła sprawiać, że dygotałam, więc ostrożnie podciągnęłam szlafrok pod szyję i zwinęłam się w sobie jeszcze bardziej, nie pragnąc niczego bardziej niż wślizgnąć się pod ciepłą kołdrę.
Moje usta wykrzywiły się na bok, gdy myśli o domu rodziców, moim dawnym domu, powoli zaczęły wypełniać mi głowę. Tęsknię za domem.
Już dawno spałabym twardym snem, gdybym nie była zagrzebana w kocach, czytając jedną z moich książek. Skoro o tym mowa, zastanawiam się, jak przetrwam życie bez tego kawałka mojej codzienności, który był jedną z rzeczy utrzymujących mnie przy zdrowych zmysłach do tej pory. Moje myśli powędrowały do mojego brata, Angela. Gniewny wyraz twarzy, jaki przybrał, gdy ogłoszono mnie żoną Luki, wciąż był wyraźnie odciśnięty w mojej pamięci; pamiętałam kilka ostatnich słów, które dziś wymieniliśmy.
Zostałam poproszona do tańca z bratem i ledwo rozmawialiśmy, aż taniec dobiegł końca. Po prostu trzymał mnie luźno w ramionach i poruszał mną wraz z sobą, dopóki nie wyszeptałam jego imienia, a mój głos załamał się w trakcie z powodu łez grożących spłynięciem po policzkach.
– Kto cię przed nim obroni, Sofio? – zapytał wtedy szeptem, który ociekał takim bólem i smutkiem; gniewny wyraz, który miał na twarzy od początku dnia, zniknął, zastąpiony przez przygnębiony, smutny wyraz, który, jak czułam, idealnie odzwierciedlałby mój, gdybym nie miała makijażu.
– Wszystko będzie dobrze, Angelo – powiedziałam do niego z taką dozą otuchy, na jaką mogłam się zdobyć i wlać w te słowa, ale żart był ze mnie, bo mój głos znów załamał się na tych słowach. Nie kupił moich słów ani na chwilę, zamiast tego ścisnął mój nadgarstek, a ja natychmiast oddałam uścisk.
– Sofio – przerwał i zerknął ponad moją głową w stronę, gdzie Luca i ja staliśmy, zanim zostałam wezwana na parkiet, po czym kontynuował głosem i tonem, jakiego nigdy u niego nie słyszałam aż do tego momentu. – Obiecuję, że go zabiję, jeśli cię skrzywdzi, przysięgam ci to.
Zamrugałam szybko, by powstrzymać łzy grożące wypłynięciem, gdy jego słowa przepojone takim bólem i goryczą raniły moje osłabione serce. Angelo miał tylko piętnaście lat, na litość boską, ale nagle w mgnieniu oka zachowywał się jak dorosły; mały braciszek, którym zwykłam się opiekować i którego kryłam, zniknął bez śladu.
– Angelo, proszę… Proszę, dbaj o siebie dla mnie. Obiecaj mi – wyszeptałam zaciekle, patrząc na niego z dołu; ledwo poruszaliśmy się w kółko, w tym momencie jedynie przestępując z nogi na nogę.
– Będę o siebie dbał, ale nie mogę obiecać czegoś, czego nie mogę dotrzymać. Dlatego obiecałem to, czego byłem pewien, jak powiedziałem: zabiję go, jeśli cię skrzywdzi.
Potrząsnęłam głową natychmiast. – Nie, Angelo. Nie myśl tak, nie stanie mi się krzywda. A nawet jeśli zostanę skrzywdzona, nie będzie to coś, z czym sobie nie poradzę.
– Zatem obiecaj mi to – rzucił wyzwanie, a ja spuściłam głowę i szybko pociągnęłam nosem, powstrzymując łzy grożące upadkiem.
– Ja… Nie mogę.
– Widzisz? Ja też nie mogę obiecać, że będę o siebie dbał, nawet nie wiem, jak o siebie dbać bez ciebie w pobliżu – kontynuował, a jego głos stawał się coraz bardziej zaciekły i cichszy, gdy wylewał swoje serce, podczas gdy moje płakało żałośnie w odpowiedzi.
– Kocham cię, Angelo – wyszeptałam, gdy piosenka nagle ucichła.
– Kocham cię, Sofio – odpowiedział w mgnieniu oka, ściskając mocno moje palce, a ja oddałam uścisk całym sercem. Nie mogliśmy się przytulić, bo nie było rozsądne, by mężczyźni w mafii okazywali niepotrzebne, głupie emocje, jak robią to kobiety. Więc poprzestaliśmy na ściśnięciu sobie palców ten ostatni raz, zanim ostatecznie zeszliśmy z parkietu w różnych kierunkach.
Mój prawy bok zaczynał boleć i powoli drętwieć od leżenia w jednej pozycji przez godziny, ale byłam zbyt przerażona, by przekręcić się na łóżku. Ta strona łóżka była tą, której nienawidziłam najbardziej; wolałam leżeć na lewym boku, ale skoro byłam po lewej stronie łóżka, musiałabym odwrócić się twarzą do środka łóżka, jeśli chciałabym spać na prawym boku – i ryzykować otarcie się ciałem o Lukę, lub po prostu zwrócenie się w jego kierunku.
Wcisnęłam głowę w poduszkę i wypuściłam długie westchnienie; mój pęcherz zaczynał się napełniać i lada chwila będę musiała go opróżnić, co oznaczało, że będę musiała wstać z łóżka…
Ugh, moje życie jest takie gówniane.
Zwinęłam się w sobie jeszcze bardziej i próbowałam wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało moje życie teraz, gdy oficjalnie byłam żoną. Czy będę musiała zacząć zachowywać się dojrzale, tak jak powinna żona? Czy Luca będzie chciał natychmiast zrobić mi dziecko? Czy może poczeka?
Rozprostowałam skurczone nogi i wypuściłam powolne westchnienie, zanim otuliłam się szlafrokiem jeszcze szczelniej, by osłonić ramiona i barki przed zimnym powietrzem krążącym po pokoju.
Różne myśli wciąż zalewały mój umysł, a moja uwaga dryfowała od jednej rzeczy do drugiej, aż w pewnym momencie wszystkie myśli się pomieszały. Zamrugałam kilka razy, by odegnać senność, gdy zdałam sobie sprawę, że odpływam.
Łóżko nagle ugięło się obok mnie, a ja wzdrygnęłam się ze strachu i zacisnęłam dłonie na prześcieradle pod poduszką, gdy różne straszne myśli zaczęły zalewać moją głowę. Poczułam, jak Luca wstaje z łóżka, a po kilku sekundach drzwi łazienki otworzyły się, wpuszczając do ciemnego pokoju falę światła na ułamek sekundy, zanim cicho się zamknęły.
Mój oddech wreszcie uszedł głośno i bez przeszkód po raz pierwszy, odkąd położyłam się obok niego zeszłej nocy. Byłam wciąż zbyt przestraszona i sparaliżowana trwogą, by pomyśleć o odwróceniu głowy i zerknieciu na jego stronę łóżka.
Modliłam się, by moje szybko bijące serce, które głośno dudniło mi w głowie, nie było słyszalne w całym pokoju, ponieważ powinnam spać, a nie wciąż czuwać z tyloma myślami krążącymi po głowie.
Ścisnęłam prześcieradło i zwinęłam się w sobie jeszcze bardziej, gdy drzwi łazienki otworzyły się ponownie, wylewając do pokoju promień jasnego światła, który trwał tylko kilka sekund, zanim cały pokój znów pogrążył się w ciemności. Druga strona łóżka ugięła się, a ja instynktownie przesunęłam się znów na samą krawędź łóżka, całe ciało miałam napięte, a serce biło jak szalone.
Czekałam i czekałam, spodziewając się najgorszego.
Gdy znów nic się nie wydarzyło, po chwili byłam w stanie zacząć oddychać pełniej, w przeciwieństwie do tego, jak brałam tylko płytkie oddechy, czekając, aż Luca na mnie skoczy.
Zaczęłam znów myśleć o różnych rzeczach, i znowu. Lekko przesunęłam nogi do przodu, by pozbyć się drętwienia, które zaczynało się rozprzestrzeniać. Moje myśli zaczęły się mieszać i zlewać ze sobą w dezorientujący sposób; próbowałam je uporządkować i zrozumieć, która jest która, ale ciągle się mieszały, aż w końcu zasnęłam, palcami wciąż kurczowo ściskając prześcieradło pod poduszką.
******
Kiedy powoli odzyskiwałam świadomość, z jakiegoś nieznanego powodu odmówiłam otwarcia oczu, dopóki nie odczekałam kilku minut. Serce waliło mi o ściany klatki piersiowej, gdy powoli otwierałam powieki.
Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było powolne odwrócenie głowy na poduszce, by sprawdzić drugą stronę łóżka. Puste miejsce, które mnie powitało, sprawiło, że z moich ust wyrwało się ostre tchnienie ulgi. Opadłam z powrotem na poduszkę i wzięłam długi wdech, gdy wszystko zaczęło docierać do mojej głowy.
Nie mogę uwierzyć, że udało mi się zasnąć.
Powoli usiadłam, a głośne dzwonienie w głowie sprawiło, że oparłam ją z powrotem o poduszkę na jeszcze kilka minut, zanim w końcu podniosłam się do pozycji siedzącej, tym razem wolniej.
Rozchyliłam szlafrok, by sprawdzić, czy wszystko jest na swoim miejscu, i wypuściłam ciche westchnienie, nie zauważając żadnej różnicy w tym, jak wyglądało to teraz, w porównaniu do zeszłej nocy.
Więc ostatecznie nic mi nie zrobił.
To… nowość.
Zepchnęłam się z łóżka i szybko skierowałam do łazienki, by opróżnić pęcherz, który trzymałam od środka nocy. Zatrzymałam się przed drzwiami i wstrzymałam oddech, gdy nagle wpadła mi do głowy pewna myśl.
A co, jeśli on teraz korzysta z łazienki?
Czekałam za drzwiami przez kilka powolnych sekund, zanim podniosłam rękę i cicho zapukałam w drzwi. Powtórzyłam ten ruch jeszcze kilka razy, aż byłam pewna, że łazienka jest pusta, po czym weszłam do środka i ostrożnie zamknęłam drzwi za sobą.
Gdy skończyłam opróżniać pęcherz, stanęłam przed ogromnym lustrem w łazience i wykrzywiłam usta na boki. W porównaniu do mniejszego, prostokątnego lustra w łazienkach w domu, to, w które się teraz wpatrywałam, sięgało niemal od podłogi, zaczynając od wysokiego sufitu i schodząc do moich kolan.
Uniosłam ręce i obserwowałam się w lustrze, powoli zaplatając włosy w jeden warkocz, zanim związałam go na czubku głowy, by nie zmoczył się pod prysznicem, który planowałam wziąć za kilka minut.
















