logo

beletrystyka

Zaręczona z szefem mafii

Zaręczona z szefem mafii

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 8
Autor: Aeliana Thorne
14 sty 2026
Punkt widzenia Sofii Powoli weszłam po rzędzie schodów i zatrzymałam się trzy stopnie przed końcem, widząc stojących tam dwóch mężczyzn. Patrzyłam na nich zdezorientowana, zastanawiając się, czego szukają. Mój wzrok skupił się na broni przypiętej do ich podobnych strojów, gdy odgarniałam włosy z twarzy. Och, strażnicy Luki. Ale Luki nie było w domu… a może był? – Dzień dobry, proszę pani – powiedzieli obaj jednocześnie i synchronicznie, lekko pochylając głowy. Moje usta otworzyły się szeroko i natychmiast potrząsnęłam głową, machając ręką. – Nie, nie… czy jesteście pewni, że to ze mną chcecie rozmawiać? – zapytałam zdezorientowana. – Tak, proszę pani. Zostaliśmy tu skierowani przez pana Ricciego i od tego momentu my dwaj jesteśmy oficjalnie pani ochroniarzami – odpowiedział natychmiast jeden z mężczyzn, a ja wypuściłam ciche westchnienie; oczywiście, że natychmiast przydzielono mi ochroniarzy, którzy mieli monitorować każdy fragment mojego życia od tej chwili, tak jak powiedzieli. – Nie zwracajcie się do mnie „proszę pani”, wystarczy „Sofia” – poinformowałam ich w następnej sekundzie, ponieważ zwrot „proszę pani” brzmiał dla mnie naprawdę dziwnie. Brzmiało to też tak, jakby używano go w stosunku do naprawdę starszych kobiet, a nie osiemnastolatki. – Obawiam się, że nie będziemy mogli tego zrobić, proszę pani. Naszym obowiązkiem jest okazywanie pani pełnego szacunku i ochrona. Zwracanie się do pani po imieniu jest tabu, bardzo nam przykro, proszę pani – powiedział tym razem drugi strażnik, a obaj lekko pochylili głowy przy przeprosinach na końcu zdania. Obserwowałam ich w milczeniu przez kilka sekund, zanim kiwnęłam głową ze zrozumieniem; oczywiście, nasze zasady i wierzenia po prostu muszą być dodatkowo toksyczne. – Gosposia już jest, a kucharka cierpliwie czeka, aż pani zejdzie, by mogła jej pani powiedzieć, co ma zostać dla pani przygotowane – kontynuował drugi strażnik, a ja zamrugałam kilka razy, zanim kiwnęłam głową na znak, że go słucham. – Pan Ricci poprosił nas o przekazanie pani kilku wiadomości. – Przerwał, a moje serce przyspieszyło na ułamek chwili. – Och, nie ma go w pobliżu? – zapytałam strażnika, bo zaczynałam się gubić. Strażnik na szczęście odpowiedział natychmiast, w przeciwieństwie do strażników w domu, którzy przewróciliby oczami, gdyby mój brat lub ja zadali im jakiekolwiek pytanie. – Już wyjechał do pracy, proszę pani, dlatego wezwał nas tu we wczesnych godzinach porannych – odpowiedział, a gdy kiwnęłam głową, kontynuował. – Pan Ricci powiedział, że mamy towarzyszyć pani w sklepie z elektroniką, aby mogła pani kupić telefon; powiedział też, że powinniśmy udać się do banku, gdzie zostanie pani przydzielona czarna karta na jego nazwisko bez limitu i… czy coś jest nie tak, pani Ricci? – Strażnik nagle urwał, by zapytać, a ja zamrugałam kilka razy, by otrząsnąć się z lekkiego oszołomienia, które ogarnęło mnie kilka sekund temu. – Nie, nic nie jest źle. Wszystko w porządku – odpowiedziałam i splotłam dłonie razem, powoli wciągając głębokie oddechy do płuc. Dostanę dziś nowy telefon? To znaczy, że będę mogła skontaktować się z młodszym bratem? Nie miałam pojęcia, że dostanę telefon tak szybko po ślubie; w końcu ten, którego używałam wcześniej, został skonfiskowany przed ślubem, ponieważ ojciec uważał, że to urządzenie nie będzie mi potrzebne w małżeństwie, i że jeśli zadowolę męża i zrobię wszystko, czego ode mnie zażąda, to może on zdecyduje się dać mi telefon. Więc nie liczyłam na to, że telefon zostanie mi dany w najbliższym czasie, i ta myśl zdecydowanie nie przeszła mi przez głowę ani przez chwilę tego ranka, skoro nawet nie potrafiłam go zadowolić zeszłej nocy, prawda? – Pani Ricci? Czy chciałaby pani usiąść na chwilę? – zapytał drugi strażnik, a ja zamrugałam ponownie, zdając sobie sprawę, że nieświadomie znowu się wyłączyłam. Zacisnęłam uścisk na dłoniach, czując się trochę nieswojo w ich towarzystwie, jednocześnie zapewniając samą siebie, że nie odważyliby się nic mi zrobić ze względu na to, jak bardzo bano się Luki. – Tak, dziękuję – odpowiedziałam, by nie wyjść na nieuprzejmą osobę i dlatego, że nogi zaczynały mnie boleć. Weszłam na ostatnie schody, a oni natychmiast rozstąpili się, bym mogła przejść między nimi. Wahałam się przez kilka chwil, zanim przeszłam obok nich, w pełni świadoma, że przy mnie wyglądali jak olbrzymy. Weszłam dalej do nieznajomego, ale niezwykle pięknego i drogiego domu, aż dotarłam do salonu. Salon był naprawdę szerokim pomieszczeniem, w którym znajdowały się białe i niebieskie kanapy oraz kilka małych poduszek na każdej z nich. Nawet kanapy wyglądały na drogie, ponieważ krawędź każdej z nich miała jakieś złote, misterne rzeźbienia w błyszczącym drewnie w różnych wzorach. Było to naprawdę piękne. Zapadłam się w jedną z nich i wypuściłam westchnienie; to miejsce wyglądało tak bardzo jak hotele, które widziałam w kilku filmach. Dom moich rodziców nie był mały, proszę mnie źle nie zrozumieć. Był duży i naprawdę wyrafinowany. Ale w porównaniu do domu Luki był po prostu mały. Ale z drugiej strony Luca był szefem mafii, czego się spodziewałam? Strażnicy nie usiedli na kanapie, jak się spodziewałam, lecz stanęli w różnych miejscach przy kanapie, na której obecnie siedziałam. – Czy jest pani wygodnie, proszę pani? – zapytał strażnik, który zasugerował, bym usiadła, a ja posłałam mu mały uśmiech w podziękowaniu. – Tak, jest. Dziękuję bardzo – odpowiedziałam, żałując, że nie muszę być tytułowana z taką formalnością i szacunkiem. – Więc, jak mówiłem wcześniej, pan Ricci powiedział, że mamy towarzyszyć pani do banku, gdzie zostanie pani przydzielona czarna karta bez limitu, co oznacza, że może pani wydawać z karty dowolną kwotę bez… – kontynuował wyjaśnienia, ale urwał natychmiast, gdy zaczęłam mówić. – Wiem, czym jest czarna karta – poinformowałam go, ponieważ nie chciałam, by myśleli, że jestem głupią, małą dziewczynką, co mogłoby dać im wrażenie, którego zdecydowanie nie chciałam, by o mnie mieli. – Och, mój błąd. Przepraszam, proszę pani – przeprosił natychmiast, a ja machnęłam prawą ręką, zbywając jego przeprosiny. – W porządku, ehm… jak macie na imię? – Mam na imię Ethan, proszę pani – odpowiedział pierwszy strażnik z lekkim ukłonem głowy, a drugi przejął pałeczkę niemal natychmiast. – A ja jestem Ryan, proszę pani. – Miło was poznać – odpowiedziałam, obracając ich imiona w głowie. Nie byłoby dziwne, gdybym poprosiła ich, by znów zwracali się do mnie „Sofia”, prawda? Chyba by było. – Nam również miło panią poznać, proszę pani – odpowiedzieli chórem, a ja wciągnęłam mały oddech i wypuściłam go powoli. To będzie wymagało przyzwyczajenia, bo jest dla mnie bardzo dziwne. ****** Weszłam do wspomnianej kuchni, którą wskazali mi strażnicy, ponieważ byłam kompletnie zagubiona co do tego, co gdzie jest w całym domu. Najwyraźniej gosposia miała mnie dziś również oprowadzić, na szczęście. – Dzień dobry, pani Ricci. Jestem Sarah, gosposia tego domu – przywitała mnie kobieta, gdy tylko zauważyła moje wejście do kuchni. Wyglądała na kobietę po czterdziestce i jeśli czułam się nieswojo, gdy strażnicy zwracali się do mnie z takim szacunkiem, to teraz czułam się wręcz niespokojnie, patrząc, jak kobieta znacznie starsza ode mnie zwraca się do mnie z taką atencją. – Witaj, Sarah, proszę, zwracaj się do mnie po imieniu, Sofia – odpowiedziałam jej i wyjaśniłam natychmiast. Była zdecydowanie starsza od mojej matki i nie było mowy, bym czuła się dobrze z tym, że zwraca się do mnie per „pani”. – Och nie, proszę pani, to byłby brak szacunku z mojej strony – zaprotestowała natychmiast, ale potrząsnęłam głową, gdy jej słowa dotarły do mojej świadomości. – Nalegam, Sarah – kontynuowałam, a ona patrzyła na mnie w milczeniu przez kilka sekund, zanim w końcu kiwnęła głową, wypuszczając z ust ciche westchnienie. – W porządku, Sofio. Chociaż szczerze mówiąc, nie wiem, jak pan Ricci na to zareaguje – wyraziła swoje myśli, a ja potrząsnęłam głową, bez wysiłku oddalając jej obawy dla własnego komfortu. – Jestem pewna, że nie będzie miał nic przeciwko. – To wspaniale. Witaj w domu, Sofio – zaczęła Sarah, a mój żołądek skręcił się nieprzyjemnie; to zdecydowanie ani trochę nie przypominało domu. Czym w ogóle jest dom? – Dziękuję, Sarah – odpowiedziałam jej, wdzięczna, że przynajmniej ludzie, których przedstawiono mi od początku dzisiejszego dnia, byli mili. Nasza gosposia w domu rodzinnym nie była aż tak zła, ale też nie była zbyt dobra. Była po prostu… tam. Jak matka, po prostu tam. – Matilda wkrótce wróci, poszła odebrać marynarki pana z pralni. Gdy tu dotrze, zacznie przygotowywać cokolwiek, na co masz ochotę – powiedziała Sarah, krzątając się po szerokiej kuchni i natychmiast uruchamiając ekspres do kawy. – Czy chciałaby pani kawy, proszę pani? To znaczy, Sofio. Uśmiechnęłam się łagodnie na to małe przejęzyczenie, wdzięczna, że przynajmniej próbowała sprawić, bym czuła się komfortowo. – Tak, poproszę – odpowiedziałam, mimo że mój żołądek burzył się niemiłosiernie i nie był w stanie przyjąć jedzenia. – Usiądź, proszę. – Wskazała na kilka wysokich krzeseł otaczających blat, a ja powoli wskoczyłam na jedno, dokładnie oglądając kuchnię. Jak już mówiłam, cały dom był drogi i piękny, kuchnia nie była wyjątkiem. Zaczynając od tego zestawu wysokich krzeseł – nie mieliśmy takich w domu, widziałam je tylko w filmach i czytałam o nich w opowiadaniach. Blat był tak długi i szeroki, że zastanawiałam się, co takiego mogłoby chcieć być tu przygotowane, co kiedykolwiek wymagałoby takiej ilości miejsca na samym blacie. Szafki nie miały końca i mogłam dostrzec od trzech do pięciu mikrofalówek i piekarników po drugiej stronie kuchni. Rozejrzałam się ponownie, ale nigdzie nie widziałam lodówki. Może Luca nie lubi niczego zimnego i dlatego nie widział potrzeby posiadania jej w kuchni? – Jak długo jesteś tu gosposią, Sarah? – zapytałam, gdy postawiła przede mną na blacie filiżankę przygotowanej kawy i miała zamiar odejść. Patrzyłam, jak jej usta drgają w oczywistej walce o powstrzymanie wymownego uśmiechu, który był wyraźnie widoczny również w jej oczach, z powodu tego, jak bardzo były teraz zmrużone. – Och, od ponad dekady – odpowiedziała, a ja podniosłam parującą filiżankę kawy i dmuchałam nad nią przez kilka sekund, zanim wzięłam mały łyk. Gorący płyn spłynął do moich ust i powoli w dół gardła; kawa smakowała dobrze, ale nie tak, jak lubiłam. Nie była wystarczająco słodka. – To naprawdę niesamowite, Sarah. Jak ci się tu pracuje do tej pory? – Och, dziękuję, Sofio. To była karuzela emocji i szczerze mówiąc, dla mnie kojąca. Nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak prowadzenie domu i jestem naprawdę szczęśliwa, odkąd zaczęłam tu pracować.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 – Zaręczona z szefem mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka