Stwierdzam, że dłużej tego nie zniosę.
– Dobra, wyduś to z siebie. O co chodzi? – żądam. Garrett odwraca się do mnie, a na jego twarzy maluje się powaga.
– Panno Vale... – Przerywam mu.
– Bria – przypominam mu. Krzywi się.
– Panno Brio. – Wzdycham, to przynajmniej jakiś postęp.
– Nie powinnaś tak łatwo wpuszczać mężczyzn do swojego pokoju. Zwłaszcza innych Zmiennokształtnych. Uważam, że to zdenerw
















