Kaelen, zrównując ze mną krok, po raz kolejny oferuje mi swoje ramię. Przez sekundę patrzę na jego wyciągnięty łokieć, po czym przyjmuję go, pozwalając mu wyprowadzić mnie z biura i przeprowadzić przez rozległe korytarze kompleksu. Kierujemy się do głównego wejścia masywnego budynku, wychodząc na późnopopołudniowe powietrze.
Mężczyzna rasy Zmiennokształtnych czeka cierpliwie przy krawężniku obok e
















