– Masz rację. – Słowa wydzierają się z niego, szorstkie i niechętne.
Mrugam, na moment zbita z tropu nagłą zmianą jego postawy. – Słucham? – pytam, potrzebując usłyszeć to jeszcze raz. Tylko po to, by mieć pewność, że nie mam halucynacji.
Wypuszcza ciężko powietrze, a szeroka klatka piersiowa opada. – Masz rację. Okej? Powinienem był najpierw zapytać. Postaram się o tym pamiętać na przyszłość. –
















