Gdy wchodzę, Siena odwraca się do mnie gwałtownie, trzymając naręcze ubrań, które zdaje się układać, i przerywa w pół nuty melodię, którą właśnie nuciła. Wygląda na zaskoczoną moim widokiem.
– Bria? Nie zorientowałam się, że wciąż tu jesteś. Myślałam, że Kaelen już zabrał cię do domu. Dopiero wstajesz? Jest prawie jedenasta – paple wesoło. Rzuca naręcze ubrań na duży stos na swoim łóżku i odsłani
















