„Rhys nie przyjdzie” – zauważam.
„Ma dzień wolny. Pomyślałam, że spędzę z wami cały dzień, więc nie musi się tu kręcić”. Siena kiwa głową z roztargnieniem, wpisując coś w telefon. Nie jestem pewna, czy naprawdę mnie słucha. Cóż, nieważne, spróbuję innym razem. Kończę jeść, a potem idę pod prysznic i się ubieram. Siena wybrała dla mnie uroczą małą letnią sukienkę i zestaw sandałków. To jasnoniebie
















